Ci, którzy zdecydowali się odpocząć, przeważnie spali pod gołym niebem. Mieli karimaty lub dmuchane materace, ale większość z nich leżała bez namiotów. Widać było też ludzi, którzy śpią poza wyznaczonymi sektorami - na poboczach dróg lub nad brzegami kanałów przecinających Pole Miłosierdzia.

 

Bardziej widoczni są ci, którzy postanowili nadal się bawić, szczególnie Włosi i Hiszpanie.

 

 

Różne formy modlitwy

 

Przechadzając się po Campus Misericordiae przed i po północy, najczęściej można było spotkać grupy z różnych krajów, śpiewające i tańczące w podobny sposób w kręgach. W najmniejszym kręgu byli muzycy, grający na gitarach, bębnach i tamburynach. Następnie znajdował się krąg szybko tańczących osób, podczas gdy najbardziej zewnętrzny krąg poruszał się powoli. Można było spotkać bawiących się w ten sposób Włochów, Irlandczyków, Hiszpanów, Polaków i przedstawicieli innych nacji. Wspólnym mianownikiem tych grup było to, że wielu bawiących się miało koszulki wskazujące na przynależność do neokatechumenatu.

 

Na skrzyżowaniu dróg tuż przed godz. 2 grupa kilkudziesięciu Polaków głośno śpiewała "Abba Ojcze" i "Hej, sokoły", przy tym tańcząc i skacząc. W innych miejscach, gdy grupy Hiszpanów głośno śpiewały "Espanol" i klaskały, odpowiadały im głośne okrzyki "Polska" połączone z oklaskami w stylu znanym ze stadionów sportowych. Na koniec jednak obie grupy wznosiły radosne okrzyki. Również w sportowym stylu niektóre grupy skandowały "Papa Francesco".

 

Prócz odpoczynku i zabawy widać było - choć rzadziej - także modlitwę. W co najmniej dwóch miejscach odbywała się adoracja Najświętszego Sakramentu, a złote monstrancje były ustawione w namiotach, przed którymi w ciszy klęczeli młodzi ludzie. W kilku punktach widać było wiernych spowiadających się u księży.

 

Drogami wewnątrz Campusu wciąż we wszystkich kierunkach chodzili ludzie. Pomiędzy przeciskały się karetki i pojazdy zabezpieczenia technicznego. W wielu miejscach widać było policjantów, strażaków i żołnierzy.

Walka o najlepsze miejsca

 

Po godz. 5 służby porządkowe otworzyły dostęp do sektorów położonych najbliżej ołtarza, na wprost niego. Ci pielgrzymi, którzy weszli jako pierwsi, pobiegli, by zająć jak najlepsze miejsca. Wstęp do sektorów jest tylko z biletami. W nocy teren najbliżej ołtarza został sprawdzony przez BOR i policję. Osoby, które chciały przeczekać tam do rana, a miały wejściówki tylko na sobotę, musiały opuścić teren.

 

Aktywność pielgrzymów zgromadzonych w pobliżu Brzegów koło Krakowa wyraźnie wzrosła ok. godz. 5.30. Wielu wstając, okrywało sięśpiworami lub kocami. Niektórzy w takich strojach szli do toalet.

 

Ci, którzy spali poza sektorami m.in. na chodnikach i trawnikach, budzili się jako pierwsi. Służby prosiły ich o przejście do sektorów.

 

Z kolei pielgrzymi, którzy do wczesnych godzin rannych tańczyli i bawili się, starają się odespać "zarwaną" noc. Prawie do godz. 5 śpiewała i grała na instrumentach grupa pielgrzymów z kilku krajów, która zebrała się przy głównym skrzyżowaniu dróg w pobliżu ołtarza.

 

Całą noc pracowali policjanci, strażacy i żołnierze oraz pracownicy firm ochroniarskich i porządkowych, a także wolontariusze. Ok. godz. 6 na drodze wiodącej w kierunku Krakowa ustawiło się kilkanaście policyjnych furgonetek. Również przez całą noc pielgrzymi przemieszczali się w różnych kierunkach po drogach wiodących przez Campus Misericordiae.

 

PAP