Piłkarze na murawie przez pierwsze 45 minut rzadko byli w stanie zainteresować kibiców. W 19. min Przemysław Pitry nie sięgnął piłki odbitej przez bramkarza Cracovii, a sześć minut później z drugiej strony boiska Mateusz Szczepaniak główkował obok bramki. Jeszcze indywidualna akcja Grzegorza Bonina (28) zakończona fatalnym strzałem i słabe uderzenie Macieja Szmatiuka (36) po kornerze mogły nieco ożywić trybuny.

 

Najciekawsze... urwanie chmury

 

W końcówce pierwszej połowy zaczął padać deszcz, który w przerwie i tuż po niej zamienił się w ulewę uniemożliwiając piłkarzom normalną grę. Arbiter przerwał zawody na kilka minut, a gdy piłkarze wrócili na murawę, pełno było na niej kałuż, w których często grzęzła piłka.

 

W tej części spotkania najbardziej widocznym zawodnikiem był Leandro, który znakomicie spełniał zadania obronne, a ponadto popisywał się rajdami i akcjami ofensywnymi, ale ich efektem były tylko rzuty rożne.

 

W ostatnim kwadransie znów ulewny deszcz utrudniał grę piłkarzom, a żadnej z drużyn nie udało się stworzyć sytuacji pozwalającej na zdobycie zwycięskiego gola.

 

PAP