Ekonomiści spodziewali się deflacji w lipcu w wysokości 0,8 proc. w ujęciu rocznym i 0,2 proc. w ujęciu miesięcznym.

 

Ekonomista z banku Pekao Piotr Piękoś uważa, że w nadchodzących miesiącach spadek cen będzie coraz mniejszy, a pod koniec roku będzie już można zaobserwować inflację w ujęciu rocznym.

 

- Mimo to na przestrzeni 2017 roku inflacja pozostanie wyraźnie poniżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc.), w związku z czym nasz scenariusz bazowy zakłada stabilizację stóp procentowych NBP co najmniej do końca 2017 roku – ocenił ekonomista.

 

Znów taniały paliwa  


- Głębsza deflacja w lipcu wynikała głównie z cen paliw, które w mijającym miesiącu odnotowały spadek - ocenił analityk z Raiffeisen Polbanku Tomasz Regulski.

 

Także ekonomistka z BZ WBK Agnieszka Decewicz uważa że lipcowa deflacja wynik lipcowy jest efektem obniżek cen paliw. Jej zdaniem najbliższe miesiące przyniosą stopniowy wzrost inflacji, natomiast roczny wskaźnik cen pozostanie ujemny przynajmniej do listopada tego roku.

 

Ostateczne dane o inflacji w lipcu GUS ma opublikować 12 sierpnia.

 

PAP