Aresztowani to funkcjonariusze policji drogowej, którzy pracowali na 60-kilometrowym odcinku drogi prowadzącej z Sofii do przejścia granicznego z Serbią Kałotina. Podczas rewizji w ich samochodach służbowych i domach znaleziono znaczne sumy pieniędzy, strzelby oraz wysokiej jakości noktowizory.

 

Ochraniali mikrobusy z migrantami

 

Prokuratura twierdzi, że zorganizowany przez zatrzymanych policjantów gang zapewniał ochronę mikrobusom, przewożącym migrantów do serbskiej granicy. Działalność grupy śledzona była od kwietnia.

 

Według dziennikarza śledczego Stefana Taszewa transportem nielegalnych migrantów zajmują się romskie gangi z podsofijskiego miasteczka Kostinbrod i dzielnicy Sofii Moderno Predgradie.

 

W Sofii migranci, przybywający prosto z granicy bułgarsko-tureckiej lub z ośrodków dla uchodźców, czekają na zorganizowanie dalszego transportu. Za przewiezienie do granicy płacą po około 2 tys. euro na osobę. W ubiegłym tygodniu w tej dzielnicy policja doszukała się 162 nielegalnych migrantów. W tym tygodniu kolejnych 60.

 

Serbskie władze wzmacniają kontrole na granicach

 

Część migrantów przekracza granicę z Serbią w okolicach przejścia Kałotina lub na południe od niego, a część na północnym zachodzie w okolicach miasta Bregowo niedaleko od Dunaju. Przemytnicy dowożą ludzi na odległość kilkuset metrów od granicy i wskazują kierunek. Z tamtej strony granicy czekają na nich serbscy przemytnicy.

 

Dwa tygodnie temu władze Serbii postanowiły wzmocnić ochronę granic z Bułgarią i Macedonią; wysłano tam ekipy policji i wojska. Premier Serbii Aleksander Vuczić zarzucił wówczas Bułgarii, że pozostawiła "praktycznie otwartą" granicę z jego krajem.

 

Według bułgarskiej policji i Europolu obecne kanały przemytu nielegalnych migrantów są częścią znanych od lat kanałów przemytu narkotyków przez tzw. szlak bałkański. Kanały te działają również w Turcji.

 

Bułgaria nie chce nagłaśniać problemu

 

Media bułgarskie pisały o udziale policjantów w przemycie od początku dużej fali migracyjnej, która nadeszła w 2013 roku. Dwa tygodnie temu za pomoc w przemycie migrantów aresztowano kilku funkcjonariuszy policji na południowym wschodzie kraju. Bułgarskie władze starają się, by sprawy te nie nabierały rozgłosu.

 

W czwartek Bułgaria zwróciła się o pomoc do Frontexu, unijnej agencji ochrony granic. Jak poinformowały służby prasowe premiera Bojko Borysowa, domaga się on wsparcia technicznego - okrętów i śmigłowców. Dotyczy to granicy z Turcją, wzdłuż której zbudowano ogrodzenie ochronne z drutu kolczastego.

 

PAP