Ciężarówki zmierzające do stolicy regionu Borno - Maiduguri były eskortowane przez żołnierzy armii nigeryjskiej. Dwóch żołnierzy odniosło rany. Wśród rannych jest również pracownik ONZ oraz przedstawiciel Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji.


Wcześniej w tym tygodniu samochód organizacji Lekarze bez Granic (MsF) o mały włos nie wjechał na minę pozostawioną na drodze. Zdaniem rzecznika nigeryjskich sił zbrojnych płk. Sani Kukaszeki Usmana w obu przypadkach dżihadyści przygotowali zasadzki, aby zaatakować samochody wiozące pomoc.


Boko Haram blokuje dostęp do obozu


Konwoje z międzynarodową pomocą humanitarną starają się od pewnego czasu dotrzeć do obozu dla uchodźców w Bamie w północnej Nigerii, gdzie zmarło już ponad 1200 uciekinierów, w tym - 500 dzieci. Ludzie ci schronili się tam w obawie przed Boko Haram. W ostatnim miesiącu odnotowano tam rekordową liczbę 200 zmarłych z głodu - podała w czwartek organizacja Lekarze bez Granic.


Dopiero we wtorek pierwszemu z konwojów udało się dotrzeć do obozu w Bamie, gdzie przebywa ok. 24 tys. uciekinierów, w tym 15 tys. dzieci. Dotarcie do obozu jest utrudnione faktem, że w przygranicznym stanie Borno, gdzie obozowisko jest zlokalizowane, działa silne zgrupowanie bojowników z Boko Haram.


Wierni Państwu Islamskiemu


Założona w 2002 roku organizacja Boko Haram morduje zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów, którym zarzuca nieprzestrzeganie prawa islamskiego - szariatu.


Wiosną ubiegłego roku Boko Haram złożyło hołd i ślubowało wierność swoim zwierzchnikom z bliskowschodniego Państwa Islamskiego (IS). W ciągu ostatnich siedmiu lat w wyniku rebelii Boko Haram w Nigerii i przygranicznych krajach zginęło już ok. 20 tys. osób, a ponad 2 mln stało się uchodźcami.


Nigeryjska armia wspierana przez wojska sąsiednich krajów odzyskała już większość terytorium kontrolowanego wcześniej przez terrorystów z Boko Haram. Jednak organizacja wciąż przeprowadza krwawe zamachy terrorystyczne.

 

PAP