Podano, że do ataku doszło w czwartek wieczorem w wiosce Al-Gandura w okolicach Manbidżu.

 

Szef Obserwatorium Rami Abdel Rahman sprecyzował, że w tych samych atakach z powietrza zginęło jeszcze 13 osób, ale do tej pory nie ustalono, czy są to bojownicy Państwa Islamskiego, czy cywile.

 

Centralne Dowództwo poinformowało wcześniej w oświadczeniu, że wszczęto formalne śledztwo w sprawie doniesień o najnowszych cywilnych ofiarach. W środę walcząca z IS koalicja informowała, że bada doniesienia o ofiarach cywilnych innego nalotu w pobliżu Manbidżu, przeprowadzonego 19 lipca.

 

Koalicja oskarżana o zaniżanie liczby ofiar

 

Według szacunków agencji AFP koalicja, która prowadzi naloty na pozycje dżihadystów od sierpnia 2014 roku, oficjalnie uznała do tej pory ponad 50 ofiar cywilnych swoich operacji w Syrii i Iraku. Zawsze jest to poprzedzone długim śledztwem.

 

Koalicja jest oskarżana o zaniżanie liczby ofiar śmiertelnych. Zgodnie z szacunkami Obserwatorium, które ma siedzibę w Wielkiej Brytanii i opiera się na relacjach informatorów w Syrii, w jej nalotach śmierć poniosło ok. 600 cywilów, w tym ponad 130 dzieci.

 

Inna organizacja pozarządowa z siedzibą w Londynie, Airwars, szacuje z kolei, że łączna liczba cywilów zabitych w operacjach koalicji w Syrii i Iraku przekroczyła 1,5 tys.

 

Manbidż jest położony na trasie przerzutu ludzi, broni i pieniędzy z przygranicznych regionów Turcji do miasta ar-Rakka w sąsiedniej prowincji o tej samej nazwie, która jest nieformalną stolicą Państwa Islamskiego.

 

PAP