- Jesteśmy powołani, aby służyć Jezusowi ukrzyżowanemu w każdej osobie zepchniętej na margines, by dotknąć jego błogosławionego ciała w człowieku wykluczonym, głodnym spragnionym, nagim, uwięzionym, chorym, bezdomnym, prześladowanym, uchodźcy, imigrancie. Tam znajdziemy naszego Boga - podkreślał papież.

 

- Gdzie jest Bóg - to pytanie, które często rozbrzmiewa w naszych umysłach i sercach. Gdzie jest Bóg, jeśli na świecie istnieje zło, są bezdomni, wygnańcy, uchodźcy? - pytał Franciszek. - Bóg jest w nich, cierpi w nich. Jest z nimi zjednoczony, niemal tworzy jedno ciało - odpowiadał.

 

Wyjaśniał, że "istnieją takie pytania, na które nie ma żadnych ludzkich odpowiedzi”. - Możemy tylko spojrzeć na Jezusa i jego zapytać. A odpowiedź Jezusa jest następująca: Bóg jest w nich, Jezus jest w nich, cierpi w nich, głęboko utożsamiony z każdym z nich. Jest on tak zjednoczony z nimi, że tworzy prawie jedno ciało – stwierdził Franciszek na zakończenie Drogi Krzyżowej


Chrześcijanin żyje, by służyć, a nie służy tylko, aby żyć


Papież mówił, że ludzkość potrzebuje młodych, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie.  - Jeśli ktoś, kto nazywa siebie chrześcijaninem, nie żyje, aby służyć, służy tylko, aby żyć. Nie nadaje się do życia. Swoim życiem zapiera się Jezusa - zaznaczył Franciszek.

 

- Za uczynkami miłosierdzia co do ciała idą uczynki miłosierdzia co do duszy: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, urazy chętnie darować, krzywdy cierpliwie znosić, modlić się za żywych i umarłych. W przyjęciu osoby usuniętej na margines, która została zraniona na ciele i w przyjęciu grzesznika zranionego na duszy, stawką jest nasza wiarygodność jako chrześcijan - mówił papież.

 

Ludzkość potrzebuje młodych

 

Zwracając się do zgromadzonych na Błoniach podkreślił, że ludzkość potrzebuje szczególnie ludzi młodych, takich jak oni, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, młodych gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa.

 

- W obliczu zła, cierpienia, grzechu, dla ucznia Jezusa jedyną możliwą odpowiedzią jest dar z siebie, a nawet dar własnego życia, na wzór Chrystusa; to jest postawa służby. Jeśli ktoś, kto nazywa siebie chrześcijaninem, nie żyje, aby służyć, służy tylko, aby żyć. Nie nadaje się do życia. Swoim życiem zapiera się Jezusa Chrystusa - powiedział papież.

 

Papież przypomniał, że w Wielki Piątek "wielu uczniów powróciło smutnych do swoich domów, inni woleli pójść do domów na wsi, aby zapomnieć o krzyżu".

 

- Pytam was, niech każdy z Was odpowie w ciszy własnego serca: jak dziś wieczorem chcecie powrócić do waszych domów, do waszych miejsc zakwaterowania? Jak chcecie powrócić dziś wieczorem, by spotkać się z samymi sobą? Świat patrzy na nas. Do każdego z was należy odpowiedzieć na wyzwanie tego pytania – zakończył Franciszek.

 

Młodzi w różny sposób brali udział w drodze krzyżowej


Jedni pielgrzymi w skupieniu, inni z lekkim roztargnieniem uczestniczyli w drodze krzyżowej z papieżem Franciszkiem na krakowskich Błoniach.

 

Wieczór w Krakowie  jest gorący i parny, ponieważ wcześniej padało. Wolontariusze i harcerze rozdawali wodę.

 

Większość pielgrzymów aktywnie uczestniczyło w nabożeństwie - niektórzy siedzieli pod drzewami i są skupieni ze słuchawkami w uszach lub - jak grupa młodych ze Stanów Zjednoczonych - z biblią w rękach. Niektórzy słuchali transmisji wydarzenia na swoich urządzeniach mobilnych, często dzieląc się słuchawkami z sąsiadami. Ale były też osoby, które czytały, a nawet spały. 

 

Aby dotrzeć na Błonia, pielgrzymi cierpliwie stali w długich kolejkach.


Wśród udających się na Błonia była duża grupa pielgrzymów z Bliskiego Wschodu. Mieli flagi m.in. Iraku, Syrii, Kurdystanu, Libanu i Palestyny. Nieśli także duży transparent, na którym było napisane, ze z pomocą Boga i dobra można pokonać wojnę.

 

PAP