Utrzymujące się przez dłuższy czas wysokie temperatury sprzyjają rozwojowi sinic, które mogą zabijać ryby, ptaki i ssaki.  Z powodu zakwitu sinic sanepid w czwartek czasowo zamknął następujące plaże: Sopot, Gdynia Orłowo, Gdynia Redłowo, Gdańsk Jelitkowo, Gdańsk Brzeźno Molo, Gdańsk Brzeźno Dom Zdrojowy oraz w miejscu wykorzystywanym do kąpieli Gdańsk Klipper Jelitkowo. Taki sam problem odnotowano również w Suwałkach oraz Olszynie.

 

Podrażnienia skóry, wymioty, gorączka


- Gdy temperatura wody w morzu przekracza 15 stopni Celsjusza dochodzi do gwałtownego przyśpieszenia rozwoju sinic, wyczerpując przy tym zapasy tlenu – tłumaczy Anna Sosnowska z WWF Polska. - Wówczas w rozkładzie biorą udział bakterie beztlenowe tworząc siarkowodór. Ten silnie toksycznym związek, występując w wysokim stężeniu, przemieszcza się ku powierzchni wody i prowadzi do obumierania organizmów tlenowych - wyjaśnia.


Toksyczne sinice mogą wywoływać podrażnienia skóry, problemy gastryczne, wymioty, a nawet gorączkę. Na jego działanie szczególnie narażone są dzieci, które bardzo często połykają wodę podczas kąpieli w morzu.

 
Zakwit sinic jest zjawiskiem naturalnym, jednak skala tego zjawiska w wodach Bałtyku z roku na rok jest coraz większa. Eutrofizacja- zakwit glonów i sinic jest powodowana przez nagromadzenie się dużej ilości związków azotu i fosforu w wodzie. Komisja Helsińska uznaje to zjawisko za  główne zagrożenie dla Morza Bałtyckiego, w którym już obecnie można znaleźć wymarłe obszary zwane "pustyniami tlenowymi".
 

Związków azotu i fosforu spływają do Bałtyku z lądu

 

Od lat dużym problemem środowiskowym w Bałtyku są źle oczyszczone ścieki oraz te bezpośrednio spuszczane do morza przez duże statki wycieczkowe. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) ustanowiła Bałtyk obszarem specjalnym w zakresie zrzutów ścieków ze statków pasażerskich. Skutkuje to zakazem wylewania ścieków do naszego morza od 2019 roku dla nowych statków oraz od 2021 roku dla statków już istniejących. Jednak nie wystarczy to do ograniczenia eutrofizacji Bałtyku, do poziomu niezbędnego dla prawidłowego funkcjonowania morskiego ekosystemu.


Szacuje się, że aż 80 proc. związków azotu i fosforu spływa do Bałtyku z lądu. Natomiast pozostałe 20 proc. trafia do wody z powietrza, gdzie pojawia się w rezultacie spalania paliw kopalnych. Głównym źródłem spływających związków jest rolnictwo. Dlatego należy niezwłocznie podjąć działania właśnie w tym obszarze.

 

W 2016 roku polski rząd opracował projekt Krajowego Programu Ochrony Wód Morskich, w którym planuje się ograniczyć dawki fosforu w nawozach oraz wzmocnić edukację wśród rolników nt. praktyk przyjaznych środowisku. Te kwestie nadal wymagają uregulowania oraz odpowiednich nakładów finansowych. Jednak Program może wejść w życie dopiero po zaakceptowaniu przez rząd.

 

polsatnews.pl