Nicejska prokuratura ogłosiła, że prowadzi wstępne śledztwo, by zweryfikować zarzuty "nadużycia władzy" wobec francuskiego MSW formułowane przez miejską policję w Nicei.


Odpowiedzialna za system monitoringu w nicejskiej policji Sandra Bertin oświadczyła w niedzielę, że z polecenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych była instruowana, co ma umieścić w raporcie dotyczącym wydarzeń w Nicei z 14 lipca, kiedy to mieszkający w tym mieście Tunezyjczyk staranował wynajętą ciężarówką tłum świętujący na ulicy.


Naciski ze strony MSW


W wywiadzie dla tygodnika "Journal du dimanche" Bertin mówiła, że w dzień po zamachu złożył jej wizytę przedstawiciel MSW, który wywierał naciski, by zmodyfikowała swój raport dotyczący zapisów monitoringu. Jak opowiadała, była "nękana przez godzinę", aby wyszczególnić miejsca, w których rozlokowani mieli być funkcjonariusze policji lokalnej, a także stwierdzić, że "w dwóch miejscach widziano policję krajową".


- Policja krajowa być może tam była, ale nie widziałam jej na nagraniu - oznajmiła Bertin. Dodała, że wysłannik z ministerstwa "kazał jej umieścić w raporcie konkretne miejsca rozlokowania policji krajowej, których nie widziała na ekranie".


"Publiczne zniesławienie policji krajowej i członka rządu"


Jednocześnie paryska prokuratura prowadzi osobne dochodzenie w związku z zarzutami MSW wobec policji miejskiej z Nicei. Resort spraw wewnętrznych oskarża ją o "publiczne zniesławienie policji krajowej i członka rządu". Szef resortu Bernard Cazeneuve oświadczył, że celem oskarżeń Bertin jest "wytworzenie w opinii publicznej przekonania, że ministerstwo przekazuje fałszywe informacje w kwestii obecności funkcjonariuszy policji krajowej w miejscu zamachu".


Wątek uchybień w kwestiach bezpieczeństwa w dniu zamachu wielokrotnie był sygnalizowany przez media i opozycję. Zastanawiano się m.in., w jaki sposób ciężarówka, zanim ją zatrzymano, była w stanie przejechać przez tłum 2 km, dlaczego pozwolono jej na wjazd do miasta oraz zarzucano, że w Nicei rozstawiono zbyt małą liczbę funkcjonariuszy.


Zginęły 84 osoby


31-letni Tunezyjczyk, mieszkający na stałe we Francji, Mohamed Lahouaiej Bouhlel, wjechał ciężarówką w tłum świętujący Dzień Bastylii na nadmorskiej promenadzie w Nicei, zabijając 84 osoby. Według prokuratury zamachowiec wykazywał ostatnio "pewne zainteresowanie radykalnymi ruchami dżihadystycznymi" oraz miał wspólników. W związku ze sprawą zatrzymano pięć osób; według agencji Amak sprawca był żołnierzem IS.

 

PAP