Jak oświadczył Konaszenkow, wszystkie loty rosyjskich samolotów nad Morzem Czarnym odbywały się zgodnie z międzynarodowymi zasadami. Dodał, iż transpondery w tych samolotach, czyli urządzenia służące do lokalizacji i identyfikacji oraz wykorzystywane w systemach zarządzania ruchem lotniczym, przez cały czas pozostawały włączone.

 

"Prowokacja o niejasnym celu"

 

Oświadczenie rzecznika rosyjskiego ministerstwa obrony było reakcją na słowa bułgarskiego szefa resortu obrony Nikołaja Nenczewa, który poinformował w niedzielę o wzroście liczby naruszeń przestrzeni powietrznej Bułgarii przez rosyjskie samoloty wojskowe i cywilne. Określił je "prowokacją o niejasnym celu wobec Bułgarii i jej sił powietrznych". Nenczew utrzymywał także, iż transpondery w rosyjskich samolotach były wyłączone.

 

Na niedawnym posiedzeniu Rady Rosja-NATO, podczas dyskusji na temat bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim, poruszano m.in. kwestię transponderów. Ich wyłączanie przez Rosję było przyczyną kilku niebezpiecznych incydentów nad Bałtykiem. Strona rosyjska zadeklarowała gotowość prowadzenia rozmów o tym, jak zminimalizować ryzyko niebezpiecznych incydentów o charakterze wojskowym.

 

PAP