Szefowie dyplomacji USA i Rosji konferowali w stolicy Laosu - Wientian przy okazji spotkania ministrów spraw zagranicznych państw Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) i krajów partnerskich.

 

Chodzi o włamanie hakerów na serwery Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC), co w konsekwencji doprowadziło do ujawnienia treści niektórych e-maili amerykańskich polityków. Poprzedniego dnia media informowały, że o ten czyn szef kampanii Hillary Clinton, Robby Mook, oskarżył rząd Rosji.

 

To Rosjanie?

 

Przedstawiciele Partii Demokratycznej uważają, że Rosjanie dokonali włamania w celu wsparcia konkurenta Clinton w wyścigu prezydenckim - Donalda Trumpa. Dziennik "Washington Post" odnotował, że e-maile, które w piątek opublikował demaskatorski portal WikiLeaks, pokazują, iż działacze formalnie bezstronnej DNC w rzeczywistości pomagali Clinton w prawyborach, w których rywalizowała ona z senatorem Berniem Sandersem.

 

Przed spotkaniem z Kerrym Ławrow odrzucił te oskarżenia.

 

PAP