Szef MSWiA podkreślił, że w akcję zabezpieczającą Światowe Dni Młodzieży zostały zaangażowane wszystkie polskie służby. - Zawieszone są urlopy - podkreślił minister.

 

W opinii Błaszczaka nie ma szans, aby w olbrzymiej grupie pielgrzymów znalazł się "samotny wilk", tak jak nastolatek, która strzelał w Monachium. - Przyjeżdżają (uczestnicy ŚDM - przyp. red.) w zorganizowanych grupach pod opieką duchownych, to ludzie, ktorzy są nastawieni bardzo pozytywnie do innych, do świata - wyjaśnił.

 

Polski policjant: gotowy na wszystko i "niepoprawny"

 

Błaszczak wyjawił, że służby są przygotowane na przybycie dwóch milionów pielgrzymów. Są także postawione w stanie całkowitej gotowości. - W Polsce nie ma dyktatu poprawności politycznej. Polscy policjanci usłyszeli wprost: mają nie lekceważyć żadnego zgłoszenia, jeżeli ktoś, wobec kogo są wątpliwości, jest z mniejszości, tej czy innej, to nie ma to znaczenia - mówił.

 

Szef MSWiA skrytykował także opozycję, która w kontekście zatrzymanego w Łodzi i podejrzanego o terroryzm Irakijczyka atakowała rząd za wysłanie żołnierzy na Bliski Wschód.

 

- To są słowa nieodpowiedzialne, to słowa ludzi, którzy nie wiedzą, co mówią, albo szkodzą - stwierdził. - Nie ma zagrożenia terrorystycznego i nawet jeśli padają słowa takich nienawistników, to zapraszam do Krakowa, do Częstochowy. Jest bezpiecznie. Zapraszam, żeby poczuć tę atmosferę - podkreślił.

 

polsatnews.pl