Minister spraw zagranicznych przebywał w Jordanii z jednodniową wizytą, której celem było przekazanie darów przebywającym tam uchodźcom oraz okazanie solidarności władzom i obywatelom Jordanii jako kraju przyjmującego ofiary konfliktów m.in. w Syrii i Iraku.

 

Waszczykowski odwiedził m.in. prowadzony przez jordański Caritas ośrodek dla uchodźców w Fuhais na przedmieściach stołecznego Ammanu.

 

Wśród przekazanej przez polską delegację pomocy rzeczowej były m.in. śpiwory, środki czystości oraz przybory szkolne. Część darów zostanie zakupiona na miejscu. Łączna wartość przekazanej pomocy to blisko 300 tys. zł.

 

"Uchodźcom trzeba pomagać tam, gdzie tworzą się przyczyny uchodźstwa"

 

Jak minister podkreślił potem na konferencji prasowej, przekazana przez niego pomoc jest zgodna z założeniami polityki rządu, iż "uchodźcom trzeba pomagać tam, gdzie tworzą się przyczyny uchodźstwa". Dodał, że przywiezione w poniedziałek dary to drugi taki transport z Polski i szykowane są kolejne; poprzedni został przekazany w grudniu ubiegłego roku.

 

- Byłem kilka lat temu jako poseł w Jordanii, widziałem obozy uchodźcze, widziałem jakie są potrzeby, i stąd, kiedy kilka lat temu zostałem ministrem uznałem, że Jordania powinna być jednym z celów naszej pomocy - wyjaśnił Waszczykowski.

 

Szef MSZ zaznaczył, że oprócz pomocy rzeczowej Polska jest zaangażowana "w wiele programów pomocy" dla uchodźców w Turcji, Libanie i Jordanii. - Będziemy to w dalszym ciągu robić - zapewnił.

 

"Powolny proces powrotu uchodźców rozpocznie się"

 

Jednocześnie - dodał - polska dyplomacja "nie ustaje w wysiłkach, aby rozwiązać konflikty, które spowodowały tę sytuację". Szef MSZ zwrócił w tym kontekście uwagę na zaangażowanie Polski w koalicję przeciwko IS. - Mamy nadzieję, że już niedługo Państwo Islamskie przestanie istnieć, tereny zajęte zarówno w Iraku, jak i w Syrii zostaną odwojowane i powolny proces powrotu uchodźców rozpocznie się, będą mogli odbudowywać własne kraje - powiedział.

 

Wcześniej minister spotkał się z przedstawicielami jordańskich władz, m.in. ze swoim odpowiednikiem Nasirem Dżudehem, z którym rozmawiał m.in. o polsko-jordańskiej współpracy dwustronnej, wyzwaniach związanych z walką z IS, bliskowschodnim procesie pokojowym oraz potrzebach krajów przyjmujących uchodźców z Syrii i Iraku. Było to trzecie spotkanie obu ministrów w tym miesiącu.

 

"Pomoc na miejscu nie powinna być argumentem, żeby nie przyjmować uchodźców"


Uczestnicząca w polskiej delegacji Marta Tytaniec z Caritas Polska oceniła natomiast, że pomoc na miejscu nie powinna być "argumentem, żeby nie przyjmować uchodźców". Zastrzegła, że zgadza się, że pomoc w krajach sąsiadujących z Syrią ma zalety - m.in. jest tańsza, a uciekinierzy z Syrii i Iraku "nie są wyrywani ze swojej kultury".  - Ale z drugiej strony, jeśli ci ludzie umierają, bo brakuje podstawowych leków, które na Zachodzie czy w Europie są dostępne i to ma ratować im życie, to ratujmy to życie - dodała.

 

Tytaniec podkreśliła, że przede wszystkim trzeba "dobrze identyfikować potrzeby uchodźców i na nie odpowiadać".  - Jeśli potrzebna jest pomoc na miejscu, pomagajmy na miejscu, jeśli będzie potrzeba, żeby pomóc im w Polsce czy w Europie - róbmy to - przekonywała.

 

Pytana o to, jakie są obecnie najważniejsze potrzeby uchodźców przebywających w krajach sąsiadujących z Syrią, przedstawicielka Caritas wymieniła m.in. żywność, środki higieny, a także zapewnienie bezpieczeństwa, dachu nad głową i dostępu do leczenia. Dodała, że konieczne jest też szukanie "rozwiązań ekonomicznych", dzięki którym uchodźcy mogliby pracować, zarabiać na swoje życie i "stawać na nogi ekonomicznie".

 

PAP