Decyzję o wykluczeniu z partii oraz jej klubu parlamentarnego posłów Michała Kamińskiego, Jacka Protasiewicza i byłego prezydenta Wrocławia Stanisława Huskowskiego podjął zarząd Platformy 20 lipca. Oprócz nich z ugrupowania wykluczony został też radny sejmiku lubuskiego Tomasz Możejko.

 

Huskowski komentując sprawę w rozmowie z Jarosławem Gugałą w programie "Gość Wydarzeń" przyznał, że jak dotąd nie otrzymał oficjalnego powiadomienia o jego usunięciu z partii i "czeka na tę decyzję na piśmie". Dodał też, że zamierza złożyć odwołanie do sądu koleżeńskiego.

 

Według byłego posła PO, "dziś Platforma nie jest tą, do której się zapisywał 15 lat temu, m.in. z Grzegorzem Schetyną, pełną intelektualnej refleksji". Wskazywał, że "teraz dyskusji programowych i politycznych jest coraz mniej", a  "posłowie są sprowadzani do roli przedmiotowej, a nie podmiotowej". 

 

"Okaz prywaty, a nie dbanie o dobro publiczne"

 

Zapytany o powód jego wykluczenia z partii, stwierdził, iż "jest nim list, który wysłał do kolegów parlamentarzystów z PO", w którym mocno skrytykował szefa partii Grzegorza Schetynę i ujawnił sprawę negocjacji przewodniczącego PO z Prawem i Sprawiedliwością na Dolnym Śląsku.

 

- To była dla mnie dramatyczna sytuacja, bardzo mnie zbulwersowała. Schetyna wielokrotnie mówił, że wobec totalnych rządów PiS, Platforma będzie totalną opozycją, czyli nie idącą na żadne negocjacje i ugody. Natomiast dwa miesiące później spotyka się z wiceprezesem PiS i próbuje obalić marszałka Dolnego Śląska, którego nie lubi i nie akceptuje. Dla mnie to jest niezrozumiałe i sprzeczne w sobie - powiedział Huskowski. W jego ocenie, działania szefa PO to "okaz prywaty, a nie dbanie o dobro publiczne".

 

Jak wyjaśnił, celem listu "było wywołanie dyskusji" w sprawie negocjacji Schetyny z PiS na Dolnym Śląsku. - Oczekiwałem, że przed klubem powie, dlaczego to robił. Nie znajduję żadnego logicznego wytłumaczenia, ale być może miał jakieś powody - tłumaczył Huskowski.

 

- Schetyna na pewno jest człowiekiem bardzo twardym i decyzyjnym, ale też nieznoszącym sprzeciwu. On jest teraz przewodniczącym partii, która jest w opozycji i która chce pozyskać sympatię Polaków oburzonych rządami PiS. Nie da się, moim zdaniem, prowadzić partii, takiej jak PO, sprowadzając się do pozycji karnego wojska - podsumował.

 

polsatnews.pl