Operowana będzie jedna kobieta i dwóch mężczyzn - poinformowała w poniedziałek zastępca kierownika kliniki neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie dr Monika Barczewska. Jak wyjaśniła zakwalifikowani do operacji to młodzi ludzie, wszyscy po urazach czaszkowo - mózgowych, spowodowanych wypadkami komunikacyjnymi. Najmłodszy z pacjentów ma 14 lat, najstarszy ponad 30 lat. Najdłuższy okres, jaki minął od wypadku u pacjentów planowanych do operacji to 5 lat, najkrótszy to 8-9 miesięcy.


We wtorek przeprowadzone zostaną dwie operacje, w środę najprawdopodobniej jedna zamiast dwóch, ponieważ jeden z pacjentów z powodu infekcji układu moczowego nie zostanie zoperowany. Jak dodała, na jego miejsce prawdopodobnie nie uda się znaleźć kolejnej osoby, z powodu krótkiego terminu.

 

"Każdy z pacjentów ma większy lub mniejszy kontakt"


- Tym bardziej, że te cztery osoby kwalifikowaliśmy spośród 132 pacjentów, to nie jest łatwe jak widać - wyjaśniła dr Barczewska.


Poinformowała, że u operowanych w maju czterech pacjentów, których badania kontrolne właśnie się zakończyły, zaobserwowano wyraźnie poprawę kontaktów z otoczeniem, na początku nastąpiła poprawa w zakresie spastyczności (zmniejszyło się napięcie mięśniowe - red.), aż po poprawę kontaktów ze światem zewnętrznym. - Każdy z pacjentów ma większy lub mniejszy kontakt - dodała dr Barczewska.


Wyjaśniła, że nastąpiła poprawa począwszy od emocji uwidocznianych na twarzy, poszerzenia źrenic, uśmiechu, wodzenia wzrokiem i odwracania głowy w sytuacji, która pacjenta zainteresuje, aż po reakcje bardziej skomplikowane, kiedy jedna z pacjentek wykonuje całe złożone czynności np. przekłada kartki w książce, skupia wzrok na oglądanym programie telewizyjnym np. o zwierzętach.

 

W Japonii przeprowadzono ok. 300 tego rodzaju operacji


Podkreśliła, że według badań radiologicznych nastąpiła poprawa w zakresie ukrwienia mózgowia, w jednym przypadku bardzo znacząca (u pacjentki, u której stwierdzono największe postępy - red.), a u pozostałych chorych mniej widoczna. Kolejne badania przeprowadzone zostaną za cztery miesiące, na przełomie listopada i grudnia. - To wszystko jest bardzo świeże, dopiero minęły dwa miesiące, zatem wszystko przed nami - oceniła dr Barczewska.

 
Planowane w tym tygodniu operacje są drugą serią zabiegów. Pionierskie operacje wszczepienia stymulatorów osobom w śpiączkach w maju przeprowadził w olsztyńskim szpitalu klinicznym zespół prof. Wojciecha Maksymowicza pod kierunkiem japońskiego neurochirurga prof. Isao Morita (przeprowadził on w Japonii ok. 300 tego rodzaju operacji). Prof. Moritę sprowadziła do Polski Fundacja Ewy Błaszczyk "Akogo?", stymulatory dla chorych nieodpłatnie przekazał ich producent - Boston Scientific Polska.

 

Stymulator wysyła "porcję prądu" do mózgu


Operacje polegają na otwarciu kanału kręgowego, a następnie wprowadzeniu elektrody nad oponę twardą rdzenia kręgowego. Do tej elektrody przepływa prąd ze stymulatora, który jest umieszczany na tułowiu pacjentów. Prąd ze stymulatora poprzez elektrodę ma efektywnie drażnić struktury pnia mózgu. Stymulator z elektrodą połączony jest przebiegającym pod skórą przewodem.


Stymulator regularnie wysyła "porcję prądu" do mózgu. Prof. Maksymowicz mówił wcześniej, że ta stymulacja ma wpłynąć na zwiększenie przepływu mózgowego tak, "żeby było więcej odżywczej krwi, żeby te neurony, które przetrwały u tych chorych, poczuły się lepiej, były lepiej odżywione". Zwiększenie przepływu mózgowego i stymulacja mózgu ma w konsekwencji doprowadzić do nawiązania kontaktu z osobami, które dotąd były w stanie minimalnej świadomości.


Szpital kliniczny w Olsztynie zabiega o utworzenie w nim kliniki wybudzeń dla dorosłych, tzw. "Budzika dla dorosłych".


PAP