- Wyrok w I instancji jest obarczony tyloma uchybieniami, że nie może się ostać - przekonywał przed sądem oskarżyciel. W zeszłym roku katowicki sąd okręgowy uniewinnił wszystkich oskarżonych uznając, że nie popełnili żadnego z zarzucanych im przestępstw. Sąd odwoławczy, po przeprowadzeniu kilku rozpraw apelacyjnych, wysłuchuje w poniedziałek mów końcowych. Jako pierwszy wystąpił prok. Radosław Woźniak.

 

Na ławie oskarżonych Domogała z rodziną


Prokuratura zarzuciła oskarżonym nabywanie ziemi zwróconej Kościołowi przez Komisję Majątkową, z naruszeniem prawa pierwokupu. Chodzi łącznie o ok. 1000 ha gruntów. Poza Jackiem Domogałą na ławie oskarżonych zasiadło sześć innych osób: jego syn Tomasz wraz z żoną Karoliną i jej siostrą Weroniką, a także żona Jacka Domogały i jego córka z mężem.


Zdaniem prokuratury, członkowie rodziny Domogałów wyłudzali poświadczenia nieprawdy poprzez uzyskiwanie dokumentów, które miałyby stwierdzać, że mieszkają pod określonym adresem. Było to konieczne, aby w myśl Ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego nabyć status rolnika indywidualnego, co w konsekwencji powodowało, że osoby te mogły nabywać nieruchomości rolne z pominięciem osób uprawnionych, czyli dzierżawców nieruchomości lub Agencji Nieruchomości Rolnych, którym przysługiwało prawo pierwokupu - wskazała prokuratura.

 

Ukrywali, że ziemia pochodzi z przestępstwa


Według prokuratury, w konsekwencji pominięcia prawa pierwokupu oskarżeni przywłaszczali prawa majątkowe do ziemi. Następnie nabyte w ten sposób nieruchomości sprzedawali sobie lub darowali. Zdaniem oskarżenia celem obrotu nieruchomościami było ukrycie, że pochodzą one z przestępstwa. Dlatego oskarżonym zarzucono też pranie brudnych pieniędzy.


W maju 2015 r. katowicki sąd okręgowy uniewinnił wszystkich oskarżonych uznając, że nie popełnili żadnego z zarzucanych im przestępstw. W złożonej apelacji prokuratura zarzuca sądowi I instancji naruszenie procedury karnej i błędną ocenę stanu faktycznego, co stało się podstawą uniewinnienia wszystkich oskarżonych.


- Nie przesądzając, czy w tej sprawie powinien zapaść wyrok skazujący, czy uniewinniający, to wyrok sądu I instancji obarczony jest tyloma uchybieniami, że ostać się nie może. W przeciwnym razie nie można mówić o sprawiedliwym, rzetelnym procesie - powiedział w poniedziałek w swej mowie prok. Woźniak.

 

Prokurator zarzuca sądowi "wybiórczą" ocenę dowodów


W jego ocenie, sąd okręgowy dokonał niewłaściwej i "wybiórczej" oceny dowodów, pomijając niektóre ważne okoliczności. Według Woźniaka, wyrok z I instancji jest sprzeczny z zasadami logiki i doświadczeniem życiowym. Odniósł się m.in. do logowań telefonów oskarżonych, które zdaniem oskarżenia jednoznacznie wskazują, iż oskarżeni nie przebywali w miejscach, w których się meldowali. Tłumaczenia obrony, że z telefonów korzystali kierowcy i sekretarki z firmy Domogały uznał za nielogiczne.


Wniosek prokuratora poparli pełnomocnicy Agencji Nieruchomości Rolnych oraz Aleksandra Czyżowicza - rolnika spod Gliwic. Pełnomocnik Czyżowicza mec. Paweł Mierzwa przypomniał o prawomocnym wyroku w procesie cywilnym, jaki Czyżowiczowi wytoczyła córka Jacka Domogały - jedna z uniewinnionych w maju ub. roku w procesie karnym. Żądała ona wydania 55 ha dzierżawionej przez Czyżowicza ziemi, kupionej w 2008 r. od Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie. Sąd uznał, że Czyżowicz nie musi wydawać nieruchomości, umowy kupna gruntów uznał za nieważne i oddalił powództwo. Zdaniem gliwickiego sądu, córka Domogały nigdy nie była właścicielką nieruchomości i nie miała prawa występować w procesie w charakterze powódki.


Według obrony, sąd I instancji dokonał właściwej oceny dowodów i ustalił wszystkie istotne fakty, dlatego wyrok powinien zostać utrzymany w mocy. Sąd apelacyjny może utrzymać wyrok sądu okręgowego w mocy lub - jeśli przychyli się do wniosku prokuratora - nakazać sądowi I instancji powtórzenie procesu.

 

Kupował ziemię za pośrednictwem pełnomocnika instytucji kościelnych


Domogała, który jest przedsiębiorcą z branży zaplecza górniczego, kupował ziemię za pośrednictwem Marka P., b. pełnomocnika instytucji kościelnych w sprawach toczących się przed Komisją Majątkową (akt oskarżenia przeciw niemu trafił do krakowskiego sądu). Nieruchomości nabywano od Archidiecezji Katowickiej oraz Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie. Komisja Majątkowa, która przestała istnieć na początku marca 2011 r., przez przeszło 20 lat decydowała o zwrocie Kościołowi katolickiemu nieruchomości Skarbu Państwa. Od jej orzeczeń nie przysługiwały odwołania. Komisja od 1989 r. przekazała stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha i 143,5 mln zł rekompensat. Rozpoznała ponad 2,8 tys. wniosków. Według mediów warto zwróconego majątku sięgała 5 mld zł. Decyzja o likwidacji Komisji miała związek z krytyką jej działalności: media podawały, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - miały być zaniżane.


PAP