Wcześniej dziennik "Washington Post" napisał, że szef kampanii Hillary Clinton, Robby Mook, oskarżył rząd Rosji o to włamanie.

 

"Tego typu naruszenie jest czymś, co traktujemy bardzo poważnie i dlatego FBI będzie nadal prowadzić śledztwa i pociągać do odpowiedzialności tych, których stanowią zagrożenie w cyberprzestrzeni" - poinformowało FBI w komunikacie.

 

W poniedziałek podano też, że o sprawie poinformowana została komisja ds. wywiadu Izby Reprezentantów. - Kongresmeni oczekują jednak dalszych informacji w sprawie potencjalnych powiązań Rosjan z włamaniem na komputery Demokratów - powiedział przedstawiciel tej instytucji i polityk Partii Demokratycznej Adam Schiff.

 

Mook powiedział w niedzielę telewizji ABC News, że niektórzy eksperci mówią Demokratom, iż zrobili to Rosjanie w celu wsparcia konkurenta Clinton w wyścigu prezydenckim - Donalda Trumpa.

 

Rosjanie wspierają Trumpa

 

"Washington Post" odnotowuje, że e-maile, które w piątek opublikował  portal WikiLeaks, pokazują, iż działacze formalnie bezstronnego Komitetu Krajowego w rzeczywistości pomagali Clinton w prawyborach, w których rywalizowała ona z senatorem Berniem Sandersem.

 

W jednym z e-maili szefowa Komitetu Debbie Wasserman nazwała kogoś z otoczenia Sandersa "przeklętym kłamcą", w innych przedstawiciele Komitetu szydzą z Sandersa i jego zwolenników. Sprawa ta wywołała oburzenie w obozie Sandersa, który po raz kolejny oskarżył Komitetu o niestosowne wspieranie kampanii Clinton w prawyborach. W niedzielę Wasserman zrezygnowała z funkcji przewodniczącej.

 

W zeszłym miesiącu "Washington Post" pisał, że rosyjscy hakerzy rządowi włamali się do systemu komputerowego Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej uzyskując m.in. dostęp do zebranych przez tę partię danych na temat Donalda Trumpa. Hakerzy spenetrowali system komputerowy tak dogłębnie, że byli w stanie czytać maile i monitorować czaty.

 

Portal WikiLeaks, który opiblikowal 19 tys maili podał, że pochodzą z kont "siedmiu kluczowych osobistości" Komitetu oraz że jest to część jego "nowej serii przecieków dotyczących Hillary", co sugeruje, iż wkrótce mogą zostać ujawnione kolejne materiały.

 

Przeciek nastąpił na kilka dni przed konwencją krajową Demokratów w Filadelfii, podczas której Hillary Clinton zostanie oficjalnie kandydatką tej partii w listopadowych wyborach prezydenckich w USA.

 

Sanders wezwał do głosowania na Clinton

 

Bernie Sanders, były rywal Hillary Clinton w prawyborach Demokratów, wezwał w poniedziałek do głosowania w listopadzie na Clinton, by uniemożliwić wybór kandydata Republikanów Donalda Trumpa.

 

- Trump to cham i demagog. Musimy pokonać Donalda Trumpa. Musimy wybrać Hillary Clinton - powiedział senator ze stanu Vermont w kuluarach rozpoczynającej się w Filadelfii krajowej konwencji Demokratów, która ma mianować Clinton jako partyjną kandydatkę w wyborach prezydenckich w listopadzie.

 

74-letni, lewicowy Sanders, był owacyjnie witany przez tłum swoich zwolenników, którzy nawoływali go, by mimo przegranej w prawyborach Demokratów nie rezygnował ze startu w wyborach i zgłosił się jako niezależny kandydat na prezydenta.

 

Sanders już wcześniej zapowiadał, że poprze Clinton zarówno na konwencji w Filadelfii, jak i w listopadowych wyborach. Jego zdaniem decyzja Debbie Wasserman pozwoli zakończyć okres napięć w partii. - Dymisja pozwoli na otwarcie wobec tych, którzy chcą w partii prawdziwej zmiany - ocenił senator.

 

PAP