Nenczew powiedział w telewizji, że rosyjskie samoloty wojskowe cztery razy wleciały w ostatnim miesiącu do "bułgarskiego obszaru odpowiedzialności" w przestrzeni powietrznej NATO. Poinformował, że w samolotach tych wyłączano transpondery - urządzenia służące do lokalizacji i identyfikacji oraz wykorzystywane w systemach zarządzania ruchem lotniczym.

 

- To bardzo niepokojące, więc sięgamy po środki zaradcze - oświadczył Nenczew i zaakcentował, że każde naruszenie przestrzeni powietrznej wymaga poderwania bułgarskich myśliwców. Rosyjskie samoloty pasażerskie naruszyły bułgarską przestrzeń powietrzną sześć razy w minionym miesiącu - poinformował.

 

Minister ujawnił, że Bułgaria zażądała wyjaśnień od Moskwy. Reuters odnotowuje, że nie udało się uzyskać komentarza rosyjskiego resortu obrony.

 

"Poważne wątpliwości" dotyczące transportowanego ładunku

 

Agencja przypomina, że w styczniu sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg wzywał Rosję do "podjęcia wszelkich niezbędnych środków", by zapewnić, że natowska przestrzeń powietrzna nie będzie naruszana.

 

We wrześniu zeszłego roku Bułgaria odmówiła prawa do przelotu przez jej przestrzeń powietrzną rosyjskim samolotom z pomocą dla Syrii, wskazując na "poważne wątpliwości" dotyczące ładunku transportowanego przez te maszyny.

 

Na niedawnym posiedzeniu Rady Rosja-NATO, podczas dyskusji na temat bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim, poruszano m.in. kwestię transponderów. Ich wyłączanie przez Rosję było przyczyną kilku niebezpiecznych incydentów nad Bałtykiem. Strona rosyjska zadeklarowała gotowość prowadzenia rozmów o tym, jak zminimalizować ryzyko niebezpiecznych incydentów o charakterze wojskowym.

 

PAP