Do incydentu doszło po godz. 16 w centrum Reutlingen w okolicach centralnego dworca autobusowego. Napastnik pokłócił się z kobietą - według "Bilda" - pracownicą lokalu serwującego kebab i zadał jej kilka śmiertelnych ciosów. Tabloid informuje, że ofiara była w ciąży. 

Następnie zranił inną kobietę i mężczyznę. Nie wiadomo, czy sprawca i ofiary znały się.

 

Policja podała, że napastnikiem jest znany policji 21-letni uchodźca syryjski. Rzecznik policji w tym mieście ujawnił, że uchodźca wystąpił w Niemczech o azyl. Powiedział też, nie podając szczegółów, że w przeszłości mężczyzna był zamieszany w incydenty, w których inni ludzie odnieśli obrażenia.

 

Napastnika zatrzymano kilka minut po zajściu. Zdaniem policji nic nie wskazuje na to, że był to zamach terrorystyczny.

 

Trwa sprawdzanie, czy ofiara była Polką

 

Niektóre media niemieckie podały, że zabita kobieta była Polką. Według gazety "Stuttgarter Zeitung" napastnik miał być w niej zakochany. Mieli pracować razem w lokalu. Odnosząc się do tych informacji, oficer dyżurny policji w Reutlingen powiedział, że kobieta nie miała przy sobie żadnego dowodu tożsamości i dlatego do tej pory nie ustalono ani jej nazwiska, ani jej narodowości. "Słyszałem pogłoski, że to Polka, ale nie mogę tego potwierdzić" - oświadczył policjant.

 

Natomiast dyrektor Biura Prasowego MSZ Rafał Sobczak poinformował, że służby konsularne weryfikują te informacje. "W tym momencie niemiecka policja nie potwierdza doniesień medialnych na temat narodowości i tożsamości ofiary dzisiejszego ataku w Reutlingen" - dodał Sobczak.

 

Gonił z maczetą policyjny radiowóz

 

"Bild" pisze, że kiedy doszło do napaści ludzie zaczęli uciekać w panice. Cytuje też naocznego świadka, który powiedział, że "sprawca był całkiem oszalały" i że "nawet gonił z maczetą policyjny radiowóz".

 

Ten sam świadek powiedział, że przejeżdżający tamtędy kierowca "przyspieszył i potrącił napastnika". "Bild" zamieszcza zdjęcie leżącego na chodniku mężczyzny, przy którym stoi dwóch policjantów. Nieco dalej widać trzeciego funkcjonariusza i leżącą koło niego maczetę.

 

Rzecznik powiedział, że Syryjczyk najprawdopodobniej działał w pojedynkę. Podkreślił, że obecnie nie ma już żadnego zagrożenia.

 

Do zajścia w Reutlingen doszło zaledwie dwa dni po strzelaninie w Monachium, gdzie 18-letni szaleniec zastrzelił dziewięć osób, a następnie popełnił samobójstwo.

 

 

Reuters, Bild, PAP, fot. Reuters