Psie stado to mieszanina kundli, które od dziesięciu lat sprawiają problem mieszkańcom. - Przeskakują przez ogrodzenie i atakują przechodniów - wyznał Polsat News Zbigniew Kitowski, sołtys wsi Pobłocie. 

 

Ludzie boją się o swoje życie i zdrowie. Jedna z mieszkanek została pogryziona w łokieć. Inna, aby uniknąć takiej sytuacji, musi eskortować wracającego z pracy męża samochodem, bo piesza wycieczka w okolicy hodowli może grozić pogryzieniem.

 

Psy atakują również inne zwierzęta. W ten sposób szukają dla siebie pożywienia.

 

Gmina rozkłada ręce

 

Zarówno sołtys wsi, jak i wójt gminy próbowali rozmawiać z 67-letnim mężczyzną. Ten jednak na propozycję przeniesienia psów do schroniska się nie zgodził. - Najgorsze jest to, że próbowaliśmy zlikwidować stado, jednak ze względu na to, że one nie są bezpańskie, to nie mamy mozliwosći reakcji - wyjaśniła Teresa Florkowska, wójt gminy Główczyce.

 

Sytuacją zajęła się policja. Jak powiedział kom. Robert Czerwiński z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku, mężczyzna został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Sprawa najprawdopodobniej trafi do sądu.

 

Polsat News