Wszystko zaczęło się pewnego piątkowego wieczoru. Michele postanowiła go spędzić w pubie z koleżankami. - Zjadłyśmy obiad w lokalnym pubie i wypiłyśmy kilka drinków zanim ruszyliśmy do innego lokalu. Znajdowało się w nim wielu turystów, ale wciąż była ze mną spora grupa znajomych. W pubie był także mój syn, który bawił się w towarzystwie rówieśników - wspomina.

 

Chciał postawić drinki, ale odmówiły

 

Kobieta przyznaje, że wypiła kilka drinków tej nocy, ale była daleka od upicia. - Znam swój limit, bawiłam się jak zawsze - opowiada. Dobrze pamięta grupę obcych mężczyzn siedzących obok ich stolika. Jeden z nich zaprosił je do stolika, chciał postawić im drinki, ale odmówiły. Przez całą noc "kręcił się jednak w ich okolicy". W pewnym momencie podszedł do Michele i wręczył jej alkohol. Nie pamięta, by go piła.

 

Rozstała się z koleżankami po zamknięciu pubu. Przed powrotem do domu, wraz z synem i jego znajomymi, postanowiła wstąpić do jeszcze jednego lokalu. To miał być ostatni drink.

 

- Pamiętam jak szłam po schodach do klubu i grupę mężczyzn w środku, którzy wydawali się dziwnie znajomi. Ktoś postawił kolejkę, ale nie pamiętam, bym coś piła - opowiada.

 

Jej syn widział, jak opuszcza lokal w towarzystwie dwóch mężczyzn. Powiedziała mu, że zamówiła taksówkę do domu. Tego już Michele nie pamięta, nie wie też jak trafiła do pokoju hotelowego, gdzie rozegrał się dramat.

 

Nie miała żadnej kontroli nad ciałem

 

Pigułka gwałtu sprawiła, że czuła się obezwładniona. Co jakiś czas odzyskiwała świadomość, ale nie była w stanie skutecznie przeciwstawić się oprawcom. Były momenty, że nie mogła nawet nic powiedzieć. Pamięta, że wymiotowała, pociła się i nie miała żadnej kontroli nad ciałem.

 

Nad ranem, ekstremalnie wykończona, obolała i słaba pozbierała swoje rzeczy i udała się ku wyjściu. Oni zostali. Wspomina, że jeden "na odchodne" powiedział coś upokarzającego w jej kierunku.

 

Później przez wiele dni była zdruzgotana tym, co przeżyła. Minął prawie tydzień zanim poszła na policję i do swojego lekarza.

 

- Zastanawiałam się jak mam opowiedzieć o tym, co mi zrobili mając tylko migawki wspomnień - mówi Michele.

 

Obecnie, wspólnie z policją, stara się, by gwałciciele stanęli przed wymiarem sprawiedliwości. - Zamierzam spojrzeć każdemu z nich w twarz i zapytać, jaką przyjemność czerpał z uprawiania seksu z nieprzytomną kobietą - zapowiada.

 

Ośmielić inne ofiary

 

Jak tłumaczy, zdecydowała się opowiedzieć swoją historię jednej z australijskich dziennikarek, by zachęcić inne ofiary tego typu przestępstw. - Jest bardzo mało danych na temat tego, jak często kobiety są otumaniane narkotykami rozpuszczonym w napojach oraz jak często kończy się to gwałtem. Chcę to zmienić - tłumaczy Michele.

 

- Nie zgłaszając gwałtu, ofiary pozwalają tym facetom pozostawać bezkarnymi i krzywdzić kolejne kobiety - dodaje.

 

polsatnews.pl, news.com.au