Brytyjski dziennik pisze, że zmiany dotyczą przepisu wprowadzonego w czasach, kiedy kobiety nie zasiadały w rządzie i nie były częścią procesu decyzyjnego.

 

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo w czwartek podpisał ustawę, w ramach której tampony, podpaski i wkładki higieniczne zostaną zwolnione z podatków państwowych. Możliwe, że dzięki nowym regulacjom, mieszkanki amerykańskiego stanu oszczędzą rocznie nawet 10 mln dolarów.

 

- Jest to podatek regresywny na podstawowe produkty, który kobiety zmuszone były płacić przez zbyt długo trwający okres czasu - powiedział Cuomo w rozmowie z "The Guardian". Jak dodał, "likwidacja podatku to element sprawiedliwości społecznej i gospodarczej".

 

 

Do tej pory z tzw. tampon tax zrezygnowało także kilka innych stanów, w tym Maryland, Massachusetts, Minnesota, New Jersey oraz Pensylwania. Decyzje zwalniające z podatku tego typu produkty były konsekwencją licznych akcji społecznych oraz petycji podpisywanych przez tysiące osób.

 

Głos w sprawie zabrał także prezydent USA Barack Obama w styczniowej rozmowie z youtuberką Ingrid Nielsen. Wideoblogerka zapytała go, dlaczego tampony i inne środki higieniczne są opodatkowane w 40. stanach jak towar luksusowy. - Nie mam zielonego pojęcia - odparł prezydent. - Podejrzewam, że to mężczyźni wprowadzali ustawy, gdy ten podatek był przedstawiany - dodał.

 

Kobiece produkty higieniczne zostały opodatkowane w Nowym Jorku razem z wprowadzeniem pierwszego podatku obrotowego, ustanowionego w 1965 roku.

 

Nie tylko w USA

 

Podobny trend można zaobserwować również w innych krajach anglosaskich. Kanada znosząc podatek od tworów i usług (GST) w 2015 roku, jednocześnie zniosła opodatkowanie od produktów higienicznych.

 

Były premier Wielkiej Brytanii David Cameron w marcu 2016 roku również zapowiadał, że wprowadzi podobne rozwiązania. Komisja Europejska wydała już wstępne przyzwolenie dla krajów UE na wprowadzenie regulacji. Zapowiedź zniesienia "podatku od tamponów" eurosceptycy przedstawiają jako zwycięstwo nad unijną biurokracją.

 

The Guardian