Prezydent Recep Tayyip Erdogan zapowiedział w środę późnym wieczorem, że stan wyjątkowy potrwa trzy miesiące, ale w czwartek wicepremier Numan Kurtulmus zasugerował, że może on zostać zniesiony "za miesiąc lub półtora", "jeśli sytuacja wróci do normy" po próbie zamachu stanu z 15 lipca.

 

Stan wyjątkowy nie był w Turcji ogłaszany od ok. 15 lat


Decyzję w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego podjął rząd pod przewodnictwem Erdogana, po zasięgnięciu opinii Rady Bezpieczeństwa Narodowego, której posiedzenie odbyło się w środę w Ankarze. Stan wyjątkowy nie był w Turcji ogłaszany od ok. 15 lat.


Wszedł on w życie o godz. 1 czasu lokalnego (północ w Polsce) wraz z opublikowaniem w Dzienniku Ustaw. Ma pomóc władzom w opanowaniu sytuacji po puczu.


W czwartek po południu parlament formalnie zatwierdził wprowadzenie na trzy miesiące stanu wyjątkowego. W liczącym 550 członków parlamencie poparło to 346 deputowanych, a 115 było przeciw.

 

Dodatkowe narzędzia, by usunąć z wojska "wirusa" dywersji


Według szefa państwa stan wyjątkowy da rządowi dodatkowe narzędzia, by usunąć z wojska "wirusa" dywersji. Władze w Ankarze twierdzą, że za piątkową próbą puczu stoją sympatycy wpływowego tureckiego kaznodziei Fethullaha Gulena, który mieszka w USA. - Powodem ogłoszenia stanu wyjątkowego jest konieczność podjęcia szybkich i skutecznych działań w celu usunięcia zagrożeń dla demokracji, państwa prawa i wolności obywatelskich - oświadczył.


Zdaniem Erdogana stan wyjątkowy jest całkowicie zgodny z konstytucją i nie stanowi naruszenia rządów prawa ani podstawowych wolności obywateli. "Europa nie ma żadnego moralnego prawa, aby nas krytykować za decyzję o ogłoszeniu stanu wyjątkowego" - powiedział.


Wicepremier Numan Kurtulmus ogłosił, że Turcja częściowo zawiesza europejską konwencję praw człowieka, co przewiduje art. 15 tego dokumentu.


Głosi on, że "w przypadku wojny lub innego niebezpieczeństwa publicznego zagrażającego życiu narodu" rządy mogą "podjąć środki uchylające stosowanie zobowiązań wynikających z niniejszej konwencji (...), pod warunkiem, że środki te nie są sprzeczne z innymi zobowiązaniami wynikającymi z prawa międzynarodowego".


Według agencji EFE Ankara chce odstąpić od tej konwencji na 40-45 dni.


Zdaniem AFP taki krok miałby uchronić tureckie władze przed ewentualnym potępieniem ze strony Rady Europy w czasie, gdy trwają głębokie czystki w wojsku, sądownictwie, mediach i szkolnictwie. Po puczu zawieszono w obowiązkach, zwolniono, zatrzymano, poddano przesłuchaniom lub oskarżono ok. 60 tys. osób.

 

Wicepremier zapewnia, że nie wprowadzi godziny policyjnej 


Kurtulmus zapewnił też, że Ankara nie wprowadzi godziny policyjnej, chociaż dopuszcza to prawo o stanie wyjątkowym.


Według ministra sprawiedliwości Bekira Bozdaga stan wyjątkowy ma zapobiec ewentualnej drugiej próbie zamachu stanu. Obiecał, że obywatele nie będą odczuwać zmian podczas jego obowiązywania i zapewnił, że nie odbije się to negatywnie na gospodarce i inwestycjach.


Stan wyjątkowy daje dodatkowe uprawnienia władzom różnych szczebli i policji. Według agencji Reutera stworzy szersze ramy dla prześladowania przeciwników politycznych Erdogana.


Prawo stanu wyjątkowego dopuszcza wydłużenie okresu zatrzymania osób bez decyzji sądu powyżej 48 godzin. Policjanci zyskali więcej uprawnień w używaniu broni palnej wobec podejrzanych - wymienia gazeta "Hurriyet".


Możliwe jest wprowadzenie zakazu gromadzenia się i przemieszczania na określonych obszarach. Mieszkańcy muszą obowiązkowo posiadać przy sobie dokumenty tożsamości, a policja dostała dodatkowe uprawnienia przeszukiwania osób, samochodów i mieszkań.


Prawo stanu wyjątkowego daje także władzom prawo zakazu publikacji i dystrybucji gazet, czasopism, książek i innych wydawnictw, a także prawo do konfiskaty całego nakładu. Możliwa jest także cenzura prewencyjna filmów, przedstawień teatralnych, wystąpień publicznych oraz programów radiowo-telewizyjnych.

 

"Mój drogi narodzie, nie porzucaj bohaterskiego oporu"


Możliwe jest wprowadzenie zakazu zgromadzeń i demonstracji. Władze mogą ponadto zawiesić działalność niektórych stowarzyszeń. Określonym osobom albo grupom osób można wydać zakaz przebywania we wskazanych miejscach.


Mimo obowiązywania stanu wyjątkowego wielu Turków wciąż otrzymuje SMS-y od "RTErdogan", w których wzywano ich do wyjścia na ulice, by sprzeciwić się "zdrajcom i terrorystom", co było nawiązaniem do zwolenników Gulena.


"Mój drogi narodzie, nie porzucaj bohaterskiego oporu (...). Miasta nie należą do czołgów. Miasta należą do narodu" - napisał Erdogan.


Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier zaapelował do Ankary, aby stan wyjątkowy nie obowiązywał dłużej niż to naprawdę konieczne. Wezwał do poszanowania zasad państwa prawa oraz kierowania się regułą proporcjonalności w reakcji na pucz.

 

Dyplomaci wyjaśnią "w jakim kierunku rozwija się Turcja"


Minister spraw zagranicznych Austrii Sebastian Kurz zapowiedział, że wezwie tureckiego ambasadora Hasana Gogusa, by "wyjaśnić, w jakim kierunku rozwija się Turcja". Wyraził zaniepokojenie rozwojem wydarzeń w tym kraju.


Na wschodzie Grecji, w Aleksandrupoli, sąd skazał na dwa miesiące więzienia w zawieszeniu ośmiu tureckich wojskowych, którzy w trakcie próby puczu uciekli helikopterem do tego kraju. Jeden z nich wyjaśnił w sądzie, że on i jego towarzysze bali się masowych aresztowań w szeregach wojska.


Wojskowi odpowiadali przed sądem za nielegalne przekroczenie granicy, a także nieprzedstawienie greckim władzom lotniczym planu lotu. O karze za złamanie prawa lotniczego nie podano informacji.


PAP