Oskarżona ma zwrócić Towarzystwu przywłaszczoną kwotę oraz zapłacić 3,9 tys. kosztów sądowych. Wykonanie kary więzienia zostało zawieszone na cztery lata - orzekł sąd.

 

Według ustaleń sądu oskarżona od stycznia 2011 r. do września 2012 r. pobrała z rachunku bankowego stowarzyszenia łącznie prawie 280 tys. zł. Pieniądze te nie zostały przeznaczone na cele statutowe, co wynika z opinii powołanego przez sąd biegłego w zakresie rachunkowości, który badał dokumenty.

 

Kobieta nie przyznała się do winy. Sąd nie dał wiary linii jej obrony, że wszystkie te pieniądze wydała na cele związane z działalnością stowarzyszenia, a jedynie z powodu braku staranności wydatki nie zostały należycie udokumentowane. -Dowody, jakie oskarżona przedstawiła przed sądem były niespójne, zeznania świadków wzajemnie sprzeczne - powiedział sędzia Łukasz Obłoza.

 

"Nierzetelne" faktury

 

Już w czasie śledztwa oskarżona złożyła cztery faktury, które miały dokumentować zakup bud, kojców i innych przedmiotów potrzebnych do utrzymywania zwierząt, na kwotę blisko 250 tys. zł. Sąd uznał te faktury za nierzetelne. Kontrola przeprowadzona przez organy skarbowe wykazała, że firma, która miała te faktury wystawić, nie prowadzi w istocie żadnej działalności. Faktury, mające dokumentować wydatki z dwu lat, były wystawione w jednym miesiącu, gdy trwała kontrola NIK w stowarzyszeniu - mówił sędzia.

 

"Naiwna" linia obrony

 

- Linia obrony oskarżonej, zgodnie z którą miała ona nie wiedzieć, że powinna dokumentować wszystkie wydatki Towarzystwa, nie może być określona inaczej jak naiwna - podkreślił sędzia Obłoza.

 

Wyrok nie jest prawomocny.

 

Łukowskie Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt podpisywało umowy z okolicznymi gminami na wyłapywanie bezdomnych zwierząt i przekazywanie ich do schroniska oraz osobom zainteresowanym, za co otrzymywało wynagrodzenie. Nieprawidłowości finansowe zostały wykryte przez kontrolerów NIK. Stwierdzili oni też m.in. braki w ewidencji wyłapywanych zwierząt.

 

PAP