Jak dodała, "trzeba go słuchać, a nie odwracać się do niego plecami, jak to proponują niektórzy brukselscy politycy".


Premier podkreśliła, że po brytyjskim referendum przyszłość Europy powinna być podstawowym tematem dyskusji. - Kryzys imigracyjny, Brexit, fala terroryzmu - to wszystko wynik złej drogi, na jaką skręciła wspólnota europejska - oceniła szefowa rządu. 


Jak zauważyła, w ostatnich miesiącach, prócz Brytyjczyków, także Holandia odrzucając w referendum umowę z Ukrainą wyraziła swój brak zaufania do UE. - To są głosy mówiące, że Unia musi przejść reformę, które uczynią ją silniejszą, bardziej elastyczną, odbiurokratyzowaną - wskazywała premier.


Według niej być może "zapomniano o podstawowym dogmacie: że jesteśmy Unią suwerennych państw, wolnych narodów". - Szukamy tego, co nas łączy, ale przede wszystkim szanujemy swoje odmienności, różnice i decyzje - zaznaczyła Szydło.


"Zabrakło poszanowania dla samostanowienia państw"


Podkreśliła, że "dziś w obliczu kryzysów europejskich Europa, my wszyscy musimy zadać sobie pytanie, czy nie za bardzo odeszliśmy od tych wartości, które legły u podstaw naszego zjednoczenia, czy egoizmy, poprawności polityczne nie prowadzą nas w ślepy zaułek".


Szydło oceniła, że być może w Europie "zabrakło więcej poszanowania dla samostanowienia państw i narodów". - Myślę, że musimy podjąć tę refleksję, by ocalić to, co dla nas wszystkich jest wielkim osiągnięciem: wspólną Europę - powiedziała szefowa rządu. Podkreśliła, że jej zdaniem drogą do wyjścia z kryzysu jest "powrót do korzeni, wartości i zasad, którymi kierowali się architekci zjednoczenia".


„Brexit oznacza Brexit”
- To jest krytyczny moment dla całej Unii Europejskiej. Po raz pierwszy w historii integracji UE mamy do czynienia z sytuacją, w której państwo członkowskie decyduje się na taki krok - podkreśliła Szydło.


Zaznaczyła, że społeczeństwo brytyjskie w referendum wyraźnie zdecydowało o swojej przyszłości poza Wspólnotą. - Premier Zjednoczonego Królestwa pani Theresa May, chociaż sama była przeciwko wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, powiedziała po referendum, że Brexit oznacza Brexit - zauważyła Szydło.


- Nawet jeśli nie zgadzamy się, wszyscy musimy uszanować wybór Brytyjczyków - podkreśliła premier.


"Wewnętrza sprawa Wielkiej Brytanii"


Szydło zaznaczyła, że wszczęcie procedury Brexitu jest wewnętrzną sprawą Wielkiej Brytanii. - W pełni respektując uwarunkowania prawne i polityczne w Wielkiej Brytanii, Polska nie wywiera nacisku na Wielką Brytanię, aby jak najszybciej podjęła decyzję o uruchomieniu art. 50 Traktatu - powiedziała.


- Chodzi o to, aby nie pogłębiać sporów i różnic, ale po to, aby wypracować wspólne relacje współpracy na przyszłość, bez uprzedzeń, bez wzajemnego oskarżania  - podkreśliła premier. 


- Nie chcemy, by okres niepewności był niepotrzebnie przedłużany, ale przede wszystkim uważamy, że musi być to (Brexit) proces dobrze przygotowany i przeprowadzony w sposób uzgodniony - podkreśliła Szydło.


"Wielka Brytania istotnym partnerem Polski"


Szydło zaznaczyła, że Wielka Brytania jest ważnym sojusznikiem Polski. - Czy będzie członkiem UE, czy nie Wielka Brytania zostanie dla polskiego rządu istotnym partnerem - zapowiedziała premier.


Jak zaznaczyła, rozpoczyna się proces negocjacji UE z Wielką Brytanią. Dodała, że konieczne jest uregulowanie kwestii swobody przepływu osób, uznawanie kwalifikacji zawodowych, wzajemne relacje handlowe, udział Wielkiej Brytanii w finansowaniu budżetu UE, współpraca naukowa, sytuacja studiujących na Wyspach oraz wsparcie dla rolnictwa po opuszczeniu przez Wielką Brytanię Wspólnej Polityki Rolnej.


Międzyresortowy zespół do analizy Brexitu


- Polski rząd podjął już działania dla określenia naszych interesów w przyszłych rozmowach. Powołaliśmy międzyresortowy zespół do ciągłej analizy negocjacji dotyczących wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej oraz właściwego określenia polskich celów negocjacyjnych w związku z nowych relacji Unii ze Zjednoczony Królestwem - powiedziała premier.


- Ponadto otwieramy szerokie konsultacje społeczne z organizacjami pracowniczymi, przedsiębiorcami, środowiskami eksperckimi. Chcemy wsłuchać się w głos wszystkich grup społecznych, tak aby w negocjacjach uwzględnić perspektywę firm, jak i obywateli - dodała Szydło.


"Rząd jest przygotowany na skutki Brexitu"


Szydło zapewniła, że jej rząd "na bieżąco śledzi" sytuację, jaka ma miejsce na rynkach po brytyjskim referendum i "jest gotowy podejmować działania stabilizujące jeżeli byłaby taka konieczność". Zwróciła w tym kontekście uwagę, że po referendum "funt brytyjski osłabił się do poziomów nienotowanych od lat 30, a wszystkie większe giełdy światowe zanotowały spadki".


- Rząd jest przygotowany i na bieżąco monitoruje tę sytuację - podkreśliła.


"Nie pozostajemy w próżni prawnej"


Szydło odniosła się również do ostatniego szczytu Rady Europejskiej, podczas którego przedstawiciele 27 państw członkowskich ustalali wspólne podejście do negocjacji z Wielką Brytanią w sprawie opuszczenia przez nią Wspólnoty.


Szydło zapewniła, że do czasu zawarcia umowy o nowych relacjach UE z Wielką Brytanią "nie pozostajemy w próżni prawnej". - Zgodnie z traktatami, dopóki Wielka Brytania pozostaje członkiem UE jest zobowiązana do przestrzegania praw i obowiązków z tym związanych, dotyczy to również praw polskich obywateli mieszkających w UK - mówiła szefowa rządu.


"Ochrona Polaków priorytetem rządu"


- Polscy obywatele nie mogą doznawać ograniczeń na podstawie populistycznych haseł, całkowicie oderwanych od realiów ekonomicznych. Ochrona praw oraz godności Polaków za granicą, w tym na terenie Wielkiej Brytanii, stanowi priorytet polskiego rządu - zadeklarowała.


- Przestrzeganie tych praw jest kwestią zachowania pewnych standardów i nie powinno podlegać żadnym negocjacjom - dodała premier.


Zaznaczyła jednocześnie, że rząd rozumie, że po wystąpieniu z UE Wielka Brytania będzie chciała mieć większą kontrolę nad swoim rynkiem pracy, jednak - dodała Szydło - oczekuje, iż "nowe regulacje będą proporcjonalne, nie dyskryminacyjne i oparte na merytorycznych przesłankach"


Prawa Polaków respektowane przez cały okres członkostwa w UE


Premier poinformowała również, że polska służba dyplomatyczno-konsularna pozostaje w stałym kontakcie z policją oraz Polakami mieszkającymi w Wielkiej Brytanii.


Dodała jednocześnie, że "kwestia statusu obywateli państw unijnych w Wielkiej Brytanii, a także incydenty o charakterze ksenofobicznym, których ofiarą w ostatnim tygodniu padali Polacy na Wyspach były stałem tematem ostatnich rozmów dwustronnych".


- 19 lipca rozmawiałam również na ten temat w czasie naszej rozmowy telefonicznej z panią premier Theresą May, podkreślając priorytetowy charakter tych tematów dla naszego rządu. Uzyskałam zapewnienie respektowania praw nabytych Polaków, jako obywateli UE przez cały okres członkostwa Wielkiej Brytanii w UE - podkreśliła szefowa rządu.


"Nie chcemy być krajem, z którego ludzie emigrują"


Szydło zaznaczyła, że Brexit może także wpłynąć na priorytety wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE, ale należy pamiętać, że Brexit nie zmienia sytuacji geopolitycznej.


- Destabilizacja i zagrożenia przychodzące ze wschodu i południa, migracje czy terroryzm pozostaną wspólnym dla państw członkowskich UE i Wielkiej Brytanii wyzwaniem - podkreśliła. Jak dodała, Londyn powinien pozostać kluczowym partnerem UE na arenie międzynarodowej.


Według premier, Brexit to także szansa na przyciągnięcie z powrotem polskich emigrantów. - Nie chcemy być krajem, z którego ludzie emigrują, ale takim, do którego wracają - podkreśliła Szydło.


"Polska chce odgrywać kluczową rolę w dyskusji o reformie UE"


- Prawdziwa reforma Unii Europejskiej może przynieść zmiany traktatów. Polska jest gotowa do tej dyskusji. Nie pozwolimy Europie przejść do porządku dziennego nad doświadczeniem opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię" - powiedziała szefowa rządu.


- Kiedy do tej debaty dojrzeją inni chcemy w niej odgrywać kluczową i aktywną rolę - dodała.


"Integracja w mniejszych klubach drogą donikąd"


Szydło podkreśliła, że rząd rozpoczął prace nad propozycjami Polski "w procesie zmian UE".


- Chcemy, aby Europa była bliższa obywatelom i działała tam, gdzie przynosi największe korzyści. Reforma UE musi być przede wszystkim wspólnym projektem państw członkowskich. Integracja w mniejszych grupach, tworzenie węższych klubów jest drogą donikąd - oceniła premier.


- UE musi się lepiej wsłuchiwać w głos swoich obywateli i cieszyć się większym mandatem demokratycznym. Właśnie takiego dialogu zabrakło z obywatelami brytyjskimi, a w trakcie kampanii referendalnej było już za późno, aby go przywrócić - dodała Szydło, odnosząc się do referendum w Wielkiej Brytanii.


"Powinniśmy budować zjednoczoną Europę ojczyzn"


- Pogłębianie rynku wewnętrznego, ochrona granic, zewnętrzne aspekty migracji to te obszary, gdzie wspólne działania UE przynoszą największe korzyści - oceniła Szydło.


Premier zaznaczyła, że "w kwestiach polityki azylowej i migracyjnej muszą być uwzględnione głosy państw członkowskich, ich odmienne stanowiska i zróżnicowane możliwości w przyjmowaniu osób, które naprawdę potrzebują ochrony międzynarodowej".


Według premier należy także wzmocnić rolę parlamentów narodowych w procesie decyzyjnym UE.


- Prawdziwa Europa to Europa Europejczyków szanujących i słuchających się wzajemnie i ceniących oraz pielęgnujących te same wartości. Powinniśmy budować zjednoczoną Europę ojczyzn, gdzie kraje i narody mają przeświadczenie, że wspólnie na równych zasadach decydują o teraźniejszości i przyszłości naszego kontynentu - powiedział Szydło.


Zaznaczyła, że powyższy projekt reform polski rząd będzie proponował partnerom europejskim.

 

PO: to nie powinien być powód do zadowolenia

 

Były wiceszef MSZ ds. europejskich Rafał Trzaskowski (PO) ocenił, że dzień brytyjskiego referendum, to "czarny dzień dla integracji", a Brexit przyniesie złe skutki dla Wielkiej Brytanii i dla Polski.

 

- To powinien być powód do zadumy i refleksji, a nie do lekko skrywanego zadowolenia, które czasami widać w ławach Prawa i Sprawiedliwości, i na pewno nie powinien być to pretekst do tego, żeby atakować unijne instytucje - podkreślił.

 

- Tylko, w tej chwili jest czas na konsolidację, na to, żeby wysłać klarowny sygnał do UE, że musimy razem stanąć i mówić o tym, że integracja europejska to jest coś, co jest dla nas niesłychanie istotne, fundamentalne i z czego mamy korzyści, a nie moment na kontestowanie UE. To nie jest czas na to, żeby mówić tylko i wyłącznie co nam się w UE nie podoba, zwłaszcza, że jesteśmy pozbawieni w niej sojuszników przy tym rządzie - powiedział Trzaskowski.

 

- Trzeba wyciągnąć wnioski z Brexitu, na 100 procent: lepsza komunikacja, mniej regulacji, większa rola dla parlamentów narodowych, ale do tego trzeba mieć sojuszników - dodał.

 

- To, co wy robicie, przychodząc ze swoimi żądaniami, najostrzej ze wszystkich państw członkowskich domagając się zmian, doprowadzi do tego, że dacie argumenty do ręki tym, którzy chcą UE dzielić i dzięki waszej, jak zwykle nieprofesjonalnej polityce, znajdziemy się na kompletnym marginesie UE - dodał pod adresem rządzących.

 

"Możemy czerpać z budżetu, ale nie musimy przestrzegać prawa"

 

- Politycy wmówili Brytyjczykom, że można czerpać ze swobody wolnego handlu, ale że można i trzeba ograniczyć możliwość poruszania się po Europie. Pani przekonuje nas podobnie: że możemy pełną garścią czerpać z budżetu Unii, ale nie musimy przestrzegać wspólnie uchwalonego europejskiego prawa - powiedział z kolei Sławomir Nitras (PO), zwracając się do szefowej rządu.

 

- Życzę Polsce, aby nie udało się pani przekonać Polaków, że państwo, które tworzy nam PiS, jest ostoją demokracji, a UE to obca i opresyjna instytucja, która łamie nasze prawa, bo jest dokładnie odwrotnie, pani premier - dodał poseł PO.

 

Kukiz'15: trzeba budować silną Europę wolnych narodów

 

- Wszystko wskazuje, że efekt domina pójdzie dalej. W wielu krajach wzrasta trend eurorealizmu. To jest pozytywne dla Europy, to jest efekt reformatorski, po to żeby budować silną Europę wolnych narodów - przekonywał Sylwester Chruszcz (Kukiz'15).

 

- Tchórzowskie elity w UE nie zapytają swoich obywateli o to, czy chcą być dalej w takiej Unii Europejskiej. Być może przyszedł czas na to, że kraje takie jak Polska, które przeszły komunizm muszą się nowemu rodzajowi totalitaryzmowi przeciwstawić. Być może nasz kraj będzie musiał się temu przeciwstawić i pociągnąć za sobą innych - powiedział Rafał Wójcikowski (Kukiz'15).

 

Nowoczesna: Brexit jest porażką rządu

 

- Z przykrością muszę stwierdzić, że Brexit jest porażką rządu; porażką polityki zagranicznej rządu. Bo przypomnę, że waszym głównym sojusznikiem w UE miała być Wielka Brytania. Pan minister SZ Witold Waszczykowski kilka miesięcy temu występował z tej mównicy i mówił, że to jest strategiczny sojusznik polskiego rządu w UE. Nie ma go (Wielkiej Brytanii) w UE, bo zaraz wychodzi; pytanie co waszą polityką zagraniczną? - pytał Ryszard Petru.  

 

- Pani premier, przyzwoitym zachowaniem w tej sytuacji byłoby przyznanie się do porażki. Państwo się Brexitu nie spodziewaliście; pytanie jest takie, dlaczego go bagatelizujecie, to jest głupota czy oszustwo? - pytał lider Nowoczesnej.

 

- Z przykrością stwierdzam, że rządy pana prezesa Kaczyńskiego są śmieszne w Europie; mówienie o zmianie traktatów - to oni stukają się w głowę, żadnych traktatów nie zmienią. Mają inne problemy na głowie. Jeśli ktoś na Żoliborzu nie kontaktuje się z nikim, to wymyśla zmiany traktatów, których nawet jeszcze nie napisał - powiedział Petru.

 

PSL: nowy traktat nie jest odpowiedzią na kłopoty UE

 

- Jeśli uważacie, że traktaty napisze kto inny niż Niemcy i Francuzi, to się głęboko mylicie. On pod ich dyktando będzie napisany i dla nas może być tylko gorszy, albo może być nie do przyjęcia. Może się tak zdarzyć, że ten nowy traktat, który proponujecie spowoduje, że zostaniemy przedpokoju i nikt nas do UE nie będzie zapraszał - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

 

Według niego "kolejny Traktat napisany przez eurokratów żadnych obaw nie rozwieje, da tylko więcej paliwa dla radykałów i unicestwi projekt europejski".

 

Poseł podkreślił, że polskie propozycje dotyczące przyszłości UE "powinny się wykuwać w dialogu, ale nie w dialogu pomiędzy premier a ministrem spraw zagranicznych, ale w dialogu ludowym, powszechnym, w którym uczestniczą związki zawodowe, pracodawcy, samorządowcy".

 

 

PAP, Fot. PAP/Jakub Kamiński