W czwartek o godzinie 8 rozpoczęła się rekrutacja na dietetykę. Helena Bręczewska jest dwunasta na liście i ma nadzieję, że władze uczelni będą listę brać pod uwagę.

 

Od czterech dni

 

Dietetyka nie jest jednak pierwszym wyborem Heleny. - Przyszłam tutaj w niedzielę po godzinie 20, chciałam studiować fizjoterapię. Byłam 232 na liście na 150 miejsc. Nie dostałam się - przyznała w rozmowie z Polsat News.

 

Kilka osób, którym tak jak jej nie udało się dostać na fizjoterapię, postanowiło stworzyć listę i czekać na przyjęcia na dietetykę. Mimo, że był poniedziałek i wiedzieli, że rekrutacja ruszy dopiero w czwartek.

 

I tak, w poniedziałek rano lista była prawie pełna. Młodzi ludzie, którzy starali się dostać na jedno ze 108 miejsc pocieszali się faktem, że rektor uczelni zapowiedział, że rozważa możliwość zwiększenia liczby miejsc dla kandydatów.

 

Nie zniechęciły ich także biwakowe warunki, w którym przyszło im koczować pod budynkiem AWF. Młodzi ludzie cieszyli się, że uczelnia czekającym starała się pomóc, udostępniając łazienki i prysznice. - Przywieźli nam nawet pizzę i kiełbasę, udostępnili wodę - powiedziała Helena.

 

Rekrutacja trwała nieco ponad godzinę. Podanie o przyjęcie na dietetykę złożyło 259 osób. Miasteczko namiotowe zostało usunięte.

 

"Szybko", "sprawnie" i "bez zakłóceń"

 

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin zwrócił się do rektora poznańskiego AWF o wyjaśnienia ws. zasad tegorocznej rekrutacji na uczelnię. "Rekrutacja na kierunki poznańskiej AWF, gdzie obowiązywała kolejność zgłoszeń, była przeprowadzona w sprawny sposób, kandydaci na studia byli i są bezpieczni" - poinformował w środę w wydanym oświadczeniu rektor uczelni prof. Jerzy Smorawiński odnosząc się do poniedziałkowej rekrutacji na fizjoterapię.

 

Prof. Smorawiński dodał, że decyzja o takim sposobie rekrutacji została podjęta ze względu na doświadczenia lat ubiegłych, kiedy to "duża liczba studentów, zrekrutowanych na podstawie punktów z przedmiotów zdawanych na maturze, nie podjęła studiów w naszej uczelni".


"Powodem było złożenie dokumentów na kilku różnych kierunkach w jednym czasie. Uczelnia otrzymywała taką informację we wrześniu, przed rozpoczęciem zajęć, co powodowało konieczność kolejnych naborów. Rady Wydziałów wzięły pod uwagę również dane dotyczące demograficznego niżu i spadku ilości kandydatów na uczelniach"- napisał rektor.

 

Polsat News