Informacja ta nadeszła dwa dni po doniesieniach, że kilkudziesięciu cywilów zginęło w powietrznych atakach sił koalicji międzynarodowej niedaleko Manbidżu, co wywołało potępienie ze strony syryjskiej opozycji i organizacji międzynarodowych.

 

"W celu zachowania życia cywilów (...) i ocalenia samego miasta ogłaszamy, że akceptujemy inicjatywę przewidującą opuszczenie go przez oblężonych bojowników IS razem z bronią" - poinformowała w komunikacie rada wojskowa Manbidżu, która jest częścią Syryjskich Sił Demokratycznych (FDS), wspieranych przez Waszyngton.

 

"Mają oni 48 godzin na opuszczenie (miasta) od publikacji tego komunikatu (...) Ta inicjatywa jest jedyną i ostatnią szansą dla bojowników IS" - napisano.

 

IS wykorzystywało cywilów jako żywe tarcze

 

Źródło w radzie wojskowej Manbidżu wytłumaczyło agencji AFP, że inicjatywa ta została wysunięta przed tygodniem przez przywódców plemiennych rejonu Manbidżu.

 

"Teraz ją akceptujemy po tym, jak IS wykorzystywało cywilów jako żywe tarcze oraz ze względu na presję medialną" w następstwie śmiertelnych ataków z wtorku - powiadomiło to źródło, zastrzegając anonimowość.

 

Co najmniej 56 cywilów, w tym 11 dzieci, zginęło w nalotach koalicji w rejonie Manbidżu, a kilkadziesiąt osób zostało rannych - podawało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Opozycja syryjska informowała o 125 zabitych.

 

Stany Zjednoczone przyznały, że przeprowadziły naloty niedaleko Manbidżu zapewniając, że zbadają informacje mówiące o kilkudziesięciu ofiarach śmiertelnych.

Główne opozycyjne ugrupowanie w Syrii wezwało w środę koalicję do zawieszenia nalotów w celu przeprowadzenia śledztwa w sprawie ostatnich ataków. Syryjscy bojownicy wezwali do przeprowadzenia w niedzielę demonstracji na całym świecie.

 

Dzieci zginęły w nalotach USA

 

Naloty potępił Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF), według którego zginęło w nich "ponad 20 dzieci".

 

Z kolei w nalotach na przemysłową część miasta Atareb, również w prowincji Aleppo, przeprowadzonych przez rosyjskie lotnictwo, wspierające siły syryjskiego reżimu, zginęło w tym samym czasie 21 cywilów, w tym sześcioro dzieci. Atareb opanowane jest przez islamistycznych rebeliantów wrogich reżimowi prezydenta Syrii Baszara el-Asada.

 

Manbidż leży ok. 40 km od tureckiej granicy i jest pod kontrolą IS od 2014 roku. Ofensywa przeciwko dżihadystom w Manbidżu rozpoczęła się 31 maja. Pod koniec czerwca Syryjskie Siły Demokratyczne wkroczyły do części miasta. Celem tej operacji wojskowej jest przede wszystkim ograniczenie dostępu IS do syryjskiego terytorium wzdłuż tureckiej granicy, które od dawna wykorzystywane jest jako baza logistyczna do przemieszczania zagranicznych bojowników z i do Europy.

 

PAP