- To nie jest tak, że tak odległą wizytę wyznaczono tylko dla mnie - podkreśliła w rozmowie z Polsat News pani Maria Podedworny. 

 

"20 tys. zł i operacja od ręki"

 

Pani Maria cierpi na zwyrodnienie stawów. Konsultację wyznaczono na rok 2024, co oznacza, że sama operacja odbyłaby się jeszcze później. - Doktor powiedział, że jak nie chcę czekać, to wystarczy 20 tys. zł i zaraz będę operowana. A na fundusz trzeba czekać parę lat - dodała

 

Jednak "parę lat" to dla pani Marii zdecydowanie za długo. W tej chwili ma 87 lat, a gdyby konsultacja odbyła się zgodnie z terminem miałaby w tym czasie 95 lat. - Nie odważyłabym się na operację w takim wieku, nie wiem, czy ktoś by się odważył - wyznała.

 

Jak najszybciej, czyli za 8 lat

 

Na temat sytuacji swojej babci w emocjonalnym wpisie na Facebooku wypowiedział się wnuczek pani Marii. "Powinna mieć operację. I to generalnie jak najszybciej. Jak najszybciej w Polsce oznacza, że babcia ma pierwszą konsultację 9 grudnia 2024 roku" - napisał.

 

 

Bartek Sadulski zauważył, że "najlepsze w tym świstku jest ostrzeżenie, że >>w przypadku niemożności zgłoszenia się w wyznaczonym terminie prosimy o niezwłoczne powiadomienie telefoniczne<<. Tak, dzień dobry, nie mogę przyjść na wizytę 9 grudnia 2024, bo mój nienarodzony jeszcze prawnuk ma wtedy 8 urodziny, dziękuję, poczekam do 2028."

 

"Z kolei najgorsze jest to, że za 8,5 roku babcia nie będzie mogła zjeść śniadania, bo trzeba się zgłosić między 7 a 9. na czczo." - podsumował ironicznie.

 

Polsat News