Wpis właściciela lokalu szybko zniknął z Facebooka, jednak on sam w środę odniósł się do niego: "Masakra .. Nie dość ze dbam o bezpieczeństwo pracowników to ktoś puścił mój screen w neta i wyzywa mnie od rasistów ....".

 

W pierwszym, budzącym kontrowersje wpisie, mężczyzna napisał, że "menager powiadomiła odpowiednie organy bo pracownicy nie czują się bezpiecznie" (pisownia oryginalna - red.).

 

Przedstawicielka lokalu w rozmowie z polsatnews.pl nie chciała jednak powiedzieć, jakie służby zostały powiadomione o "niebezpieczeństwie". Przyznała, że "firma nie jest odpowiedzialna za treści prywatne osób trzecich" i nie będzie komentować sprawy, gdyż "wpis nie pojawił się na profilu firmy i z Bulldog Barem nie ma nic wspólnego". 

Policja nie dostała zgłoszenia

 

Kom. Grzegorz Gubała z krakowskiej policji w rozmowie z polsatnews.pl powiedział, że policja nie prowadzi żadnego postępowania w tej sprawie. - Zajmiemy się, jeśli ktoś, kto poczuł się urażony, do nas się zgłosi - dodał.

 

Na razie na wpis zareagowali internauci i publikują swoje opinie na temat wypowiedzi właściciela lokalu na facebookowej stronie lokalu: "Będziecie sprawdzać odcień skóry podczas selekcji?", "Traktujecie ludzi jak bydło. Co prawda nie mam ciemnego koloru skóry, ale już z powodu brody i ciemnych włosów moglibyście mnie wyrzucić i napiętnować. A właściciel chamuś jeszcze nie rozumie dlaczego ludzie są oburzeni. Każdemu będę odradzał ten lokal".

 

polsatnews.pl