Burmistrz zapewnił, że zarezerwował już miejsce pod cmentarz dla puczystów, argumentując, że żadne inne miasto tureckie nie przyjmie ich szczątków.


Według oficjalnych danych podanych przez agencje Anatolia, po stronie puczystów zginęło 24 żołnierzy, 16 w Ankarze i ośmiu w Stambule.
Wśród tych, którzy sprzeciwili się zamachowi, zginęło 240 ludzi, w tym 173 cywilów, 62 policjantów i pięciu żołnierzy. Rannych zostało ponad 1,5 tys. ludzi.


Chociaż zwyczajowo chowa się poległych w miastach, z których pochodzą, burmistrz Ordu nad Morzem Czarnym oznajmił, że nie pozwoli na pochowanie na podległym sobie terenie domniemanych puczystów - zaznaczył Topbas.


"Nic ich nie uratuje przed piekłem"


- Myślę, że (przywódców zamachu stanu) nic nie uratuje przed piekłem. Ale musimy zrobić tak, by świat stał się dla nich nie do zniesienia - dodał burmistrz Stambułu.


Już we wtorek Diyanet, odpowiednik ministerstwa ds. wyznań zapowiedział, że nie będzie religijnej posługi pogrzebowej dla żołnierzy, którzy dobrowolnie uczestniczyli w zamachu.


Ponadto rząd zaaprobował możliwość debaty nad przywróceniem kary śmierci, zniesionej w 2004 roku, aby móc wymierzać ją puczystom.


Plany zburzenia hotelu, w którym mieli spiskować puczyści


Natomiast władze stambulskiej dzielnicy Eyup, jak podała agencja Anatolia, chcą zburzyć hotel, który miał być miejscem spotkań spiskowców planujących pucz. Na zburzenie Rezydencji Halida Paszy zgodę wyraził już burmistrz. Obecny budynek i restaurację zbudowano w 1992 roku na miejscu historycznej rezydencji, lecz z pogwałceniem przepisów budowlanych i lokal działał dalej mimo nakazów rozbiórki i grzywien.


Władze tureckie zablokowały dostęp do internetowej strony Wikileaks, kiedy po nieudanym puczu demaskatorski portal zapowiedział opublikowanie dokumentów na temat władz tureckich.

 

PAP