Cytowany przez agencję Reutera anonimowy przedstawiciel władz poinformował też, że w Ankarze zawieszono 900 funkcjonariuszy policji, podejrzanych o związki z ruchem, kierowanym przez przebywającego w USA islamskiego kaznodzieję Fethullaha Gulena.

 

Ankara oskarża Gulena o zorganizowanie puczu. Kaznodzieja, który ma wielu sympatyków w tureckiej służbie cywilnej, sądownictwie i policji, zdecydowanie zaprzecza, jakoby miał coś wspólnego z próbą zamachu stanu.

 

W sumie po wydarzeniach w nocy z piątku na sobotę, zatrzymano ponad 9 tys. osób - wojskowych, sędziów, prokuratorów i policjantów. Jak podliczył dziennik "Hurriyet" od tamtej pory 48,8 tys. osób zostało zwolnionych z pracy lub zawieszonych. Są to głównie wojskowi, policjanci, sędziowie i prokuratorzy, urzędnicy, nauczyciele i wykładowcy.

 

Przewrót został udaremniony przez siły wierne prezydentowi Turcji Recepowi Tayyipowi Erdoganowi. Zginęły co najmniej 232 osoby.


Zawieszeni wojskowi sędziowe i prokuratorzy 


Tureckie ministerstwo obrony objęło dochodzeniami wszystkich sędziów i prokuratorów wojskowych w kraju i podjęło decyzję o zawieszeniu 262 z nich - podała prywatna telewizja NTV.

 

Prezydent Erdogan powrócił do stolicy kraju - Ankary, gdzie w środę przewodniczy posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Zapowiedział, że podjęta na nim zostanie "ważna decyzja".

 

Rada Bezpieczeństwa Narodowego (MGK) składa się z wysokich rangą wojskowych oraz ministrów resortów siłowych. Po zakończeniu posiedzenia, obradować ma z kolei rząd. Erdogan pojawił się w Ankarze po raz pierwszy od piątkowej próby przewrotu.

 

Zakaz wyjazdu dla nauczycieli akademickich

 

Nadzorująca system oświatowy Turcji Wysoka Rada Edukacji zabroniła wszystkim nauczycielom akademickim wyjazdów za granicę, co ma obowiązywać do odwołania – podała turecka państwowa telewizja TRT.

 

Zakaz ma charakter tymczasowy ma zapobiec ucieczce za granicę domniemanych współorganizatorów puczu. Władze uważają, że niektórzy przedstawiciele społeczności akademickiej utrzymywali kontakty z komórkami wewnątrz sił zbrojnych.

 

Według TRT, uniwersytet w Stambule zwolnił ze stanowisk 95 swych nauczycieli akademickich. Wysoka Rada Edukacji zarządziła we wtorek odwołanie 1577 dziekanów na wszystkich tureckich uniwersytetach. Tego samego dnia ministerstwo oświaty cofnęło licencje 21 tysiącom nauczycieli zatrudnionych w instytucjach prywatnych.

 

Gulen wzywa USA do odrzucenia wniosku o jego ekstradycję do Turcji

 

Fethullah Gulen, przeciwnik prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, wezwał w środę USA, gdzie mieszka, do odrzucenia wniosku Ankary o jego ekstradycję. Władze Turcji oskarżają go o udział w przygotowaniu piątkowej próby puczu.

 

Kaznodzieja, który od 1999 roku żyje na dobrowolnym wygnaniu w Pensylwanii, uznał za "śmieszne" wypowiedzi Erdogana i premiera Binaliego Yildirima, którzy nazywają go organizatorem próby zamachu stanu. "Erdogan po raz kolejny pokazał, że jest gotów na wszystko, by konsolidować władzę i prześladować tych, którzy go krytykują" - napisał w oświadczeniu Gulen.

 

"Sugerowanie, że chciałbym mieć coś wspólnego z tym strasznym nieudanym zamachem stanu jest śmieszne, nieodpowiedzialne i nieprawdziwe" - powtórzył Gulen, który już w pierwszych godzinach puczu stanowczo odrzucił zarzuty, jakoby miał z nim coś wspólnego.

 

Gulen stoi na czele ruchu Hizmet (Służba), który promuje umiarkowany islam w wielu krajach i który władze w Ankarze uznają za organizację terrorystyczną. Hizmet posiada ogromną sieć szkół, organizacji pozarządowych oraz firm i jest bardzo wpływowy w mediach, policji i sądownictwie. Wcześniej był on sojusznikiem, a obecnie jest wrogiem numer jeden Erdogana, który oskarża go o budowanie w instytucjach państwa, w tym w wojsku, "struktur równoległych" dążących do przejęcia władzy.

 

Premier Turcji poinformował we wtorek, że jego rząd wysłał do USA dokumenty potrzebne do ekstradycji Gulena. Sekretarz stanu USA John Kerry podkreślił, że Turcja musi przedstawić "dowody, a nie domniemania" winy Gulena.

 

PAP