W środę, przed wejściem na obrady sejmowej komisji sprawiedliwości ws. informacji o działalności TK w 2015 r., Rzepliński wyliczał zastrzeżenia do nowej ustawy.

 

Bez niezależnej władzy sądowniczej

 

Za "dziwaczną" uznał możliwość blokowania wydania wyroku przez czterech sędziów TK nawet przez pół roku. - To instytucja nieznana w żadnym systemie - ocenił Rzepliński. Jego zdaniem, jeśli ten przepis pozostanie w nowej ustawie, to nie będzie już TK w sensie niezależnej władzy sądowniczej. Kwestionował też generalną zasadę badania spraw w Trybunale według kolejności wpływu, co przewiduje nowa ustawa.

 

- Uchwalanie nowych ustaw (..) w tempie co dwa-trzy miesiące jest elementem wojny hybrydowej z sądownictwem; w każdym kraju tak by było, sądy nie znoszą takiego ping-ponga, w którego gra z nimi rząd - ocenił Rzepliński. Dodał, że to "element destrukcji systemów sądowniczych". Podkreślił, że TK nie był zaproszony do prac legislacyjnych nad nową ustawą ani w Sejmie, ani w Senacie.

 

Rzepliński powtórzył, że niepublikowanie wyroku z 9 marca (który podważył niektóre przepisy grudniowej nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS) jest niezgodne z konstytucją, a prezydent powinien zaprzysiąc trzech sędziów wybranych w październiku przez poprzedni Sejm. - Ciągle czekam - dodał.

 

"Staramy się pracować normalnie"

 

- Muszę z głęboką przykrością stwierdzić, że stanowienie ustawowych podstaw funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego zawierających w kolejnych ustawach treści niezgodne z konstytucją, a do tego stanowienie ich w procedurze naruszającej konstytucję, stawia TK w bardzo trudnej sytuacji - powiedział Rzepliński.

 

Jak dodał, "sądy to instytucje, które wymagają szczególnie stabilnego prawa". "Stanowienie nowych ustaw w tempie co dwa, trzy miesiące (...) jest elementem, jak to określił jeden ze znanych profesorów, rozwibrowania instytucji - ocenił Rzepliński.

 

- Do tego dochodzi problem kadrowy. TK jest małym sądem, a nieodebranie przez prezydenta ślubowania od trzech sędziów Trybunału, wybranych w październiku ub. r. przez poprzedni Sejm  jest sytuacją wyjątkową w historii TK, bardzo dla Trybunału trudną. Staramy się pracować normalnie, o czym świadczą wyniki orzecznictwa - mówił.

 

Prezes TK przypomniał, że Trybunał jest strażnikiem podstaw ustrojowych Rzeczypospolitej Polskiej. "Z ogromnym smutkiem muszę stwierdzić, że w ostatnim czasie działania Sejmu oraz państwa komisji sprawiają wrażenie dążenia do realizacji niespełnionego marzenia władzy autorytarnej, to jest marzenia o Trybunale Konstytucyjnym jako o instytucji legitymizującej działania władzy politycznej" - ocenił prezes TK.

 

W środę Senat ma debatować nad nową ustawą o TK, którą Sejm przyjął 7 lipca. Niewykluczone, że jeszcze w tym tygodniu Sejm będzie głosował ewentualne poprawki Senatu do tej ustawy.

 

W ocenie Rzeplińskiego parlamentarne prace nad kolejną nową ustawą o TK "przebiegały w sposób, który nie odpowiada powadze państwa polskiego, państwa europejskiego, państwa, które ma być państwem zachodniej kultury prawnej". - Z kolei wprowadzenie do niej rozwiązań niekonstytucyjnych oraz ignorowanie niemal wszystkich zaleceń Komisji Weneckiej są przykładem lekceważenia prawa w imię realizacji bieżącej woli politycznej - mówił.

 

- Władzy nie wolno wszystkiego, władza jest związana konstytucją - podkreślił Rzepliński.

 

Krystyna Pawłowicz (PiS) pytała Rzeplińskiego m.in. o to, dlaczego nie przestrzega przepisów z grudniowej nowelizacji ustawy o TK oraz dlaczego "bierze aktywny udział w życiu publicznym i politycznym". Pytała też, czy "będzie kandydował w najbliższych wyborach prezydenckich".

 

Rzepliński w odpowiedzi wskazał, że "gdyby TK podporządkował się grudniowej nowelizacji, to do dziś nie mógłby orzekać". Dodał, że publicznie wypowiada się tylko w zakresie niezależności i odrębności władzy sądowniczej. "Nie biorę udziału w życiu publicznym" - podkreślił. Zaznaczył, że niektórych pytań Pawłowicz nie rozumie, zaś inne są według niego "obelżywe".

 

- Przykro mi, że pan prezes musi uczestniczyć w posiedzeniu komisji, na którym jest pan obrażany. To jest język poniżający - powiedział wiceprzewodniczący komisji ustawodawczej Krzysztof Brejza

 

Komisje senackie za ustawą PiS

 

We wtorek za ustawą, wraz z przyjętymi poprawkami, opowiedziały się dwie senackie komisje. W środę będzie nad nią debatował Senat. Niewykluczone, że jeszcze w tym tygodniu Sejm będzie głosował ewentualne poprawki Senatu do tej ustawy.

 

Komisje senackie poparły ponad 20 z niemal 60 poprawek, w tym: wspólną poprawkę PO i PiS, by skreślić wymóg zgody prezydenta na usunięcie sędziego z TK, jeśli tak orzekł sąd dyscyplinarny TK; poprawkę PiS, by prezydent powoływał prezesa TK spośród trzech kandydatów, a nie "co najmniej trzech" - jak głosi ustawa; poprawkę PiS, by zasada badania spraw w kolejności wpływu nie dotyczyła ochrony wolności, praw obywatela, bezpieczeństwa państwa i porządku konstytucyjnego; wspólną poprawkę PO i PiS, by prezydent nie mógł wnosić o rozpatrzenie sprawy poza kolejnością wpływu; poprawkę PiS o wydrukowaniu wyroków TK wydanych przed 20 lipca - z wyjątkiem dot. aktów normatywnych, które utraciły moc obowiązującą (a więc bez wyroku z 9 marca - red.).

 

Burzliwe obrady

 

Uchwalona przez Sejm 7 lipca, po burzliwych obradach, ustawa zakłada m.in., że pełny skład Trybunału to co najmniej 11 sędziów. Ma on orzekać m.in. w sprawach o szczególnej zawiłości. Pełny skład ma też badać: weta prezydenta do ustaw, ustawę o TK, spory kompetencyjne między organami państwa, przeszkodę w sprawowaniu urzędu prezydenta RP, zgodność z konstytucją działalności partii politycznych. Konstytucyjność ustaw mają badać składy 5-osobowe. Składy 3-osobowe badałyby m.in. konstytucyjność innych aktów normatywnych, np. rozporządzeń. Orzeczenia we wszystkich składach zapadałyby zwykłą większością głosów.

 

Przewidziano, że podczas narady w pełnym składzie nad wyrokiem 4 sędziów może zgłosić sprzeciw wobec projektu wyroku, gdy zagadnienie jest ważne ze względów ustrojowych lub porządku publicznego. Wtedy naradę odraczałoby się o 3 miesiące. Na kolejnej naradzie ci sędziowie proponowaliby propozycję rozstrzygnięcia. Jeśli na ponownej naradzie ponownie 4 sędziów złożyłoby sprzeciw, znów nastąpią 3 miesiące odroczenia, po czym odbywałaby się kolejna narada i głosowanie.

 

PAP