Decyzję podjęto po pięciu dniach od zamachu terrorystycznego w Nicei, w którym zginęły 84 osoby. W środę głosowanie w tej sprawie ma odbyć się w Senacie.

 

Stan wyjątkowy obowiązuje we Francji od zamachów terrorystycznych, do których doszło 13 listopada 2015 roku w Paryżu. Śmierć poniosło w nich 130 osób.

 

"Musimy nauczyć się żyć z tym zagrożeniem"

 

Premier Valls powiedział podczas debaty w Zgromadzeniu Narodowym, że mimo środków ostrożności wprowadzanych przez władze Francja musi spodziewać się kolejnych ataków. - Nawet jeśli ciężko jest wypowiedzieć te słowa, to moim obowiązkiem jest to zrobić. Będą kolejne zamachy i zginą kolejni niewinni ludzie. Nie możemy przyzwyczaić się do tego horroru, ale musimy nauczyć się żyć z tym zagrożeniem - oświadczył.

 

Stan wyjątkowy daje władzom dodatkowe uprawnienia w zakresie kontroli osób, prawo do wyznaczania stref zamkniętych dla ruchu, a także m.in. umożliwia przeprowadzanie w domach rewizji nie tylko w ciągu dnia, lecz także w nocy.

 

Pomoc w walce z dżihadystami

 

Władze podają, że przepisy stanu wyjątkowego pomogły w walce z dżihadystycznymi komórkami terrorystycznymi działającymi we Francji albo wysyłającymi bojowników do Syrii i Iraku na tereny opanowane przez Państwo Islamskie.

 

Jednak parlamentarna komisja śledcza w swym niedawnym raporcie uznała, że stan wyjątkowy ma tylko "ograniczony wpływ" na poprawę bezpieczeństwa w kraju. Członkowie komisji zakwestionowali zasadność rozmieszczenia 6-7 tys. żołnierzy, którzy ochraniają szkoły, synagogi, centra handlowe i inne miejsca potencjalnych zamachów.

 

PAP