O zamiarze wprowadzenia progu Zalewska mówiła w środę na posiedzeniu połączonych sejmowych podkomisji do spraw młodzieży oraz do spraw jakości kształcenia i wychowania. Zaznaczyła, że brane jest pod uwagę przesuniecie na później terminu przeprowadzania egzaminów maturalnych. Jak podkreśliła, to dopiero początek dyskusji z rektorami uczelni na ten temat.


Zalewska powiedziała, że jeżeli chodzi o egzaminy zewnętrzne to "w sposób oczywisty będziemy je modyfikować".


Zmiany w fazie dyskusji


- Mówimy o przesunięciu egzaminów, o przesunięciu matury. Właśnie rozpoczynamy dyskusję - powiedziała. Jak dodała, uczelnie "są absolutnie niezależne i samodzielne, a na ile powiedzą: >>dobra, współpracujemy z wami<< - to zależy od uczelni. Pierwszy krok został uczyniony przy arbitrażu (procedura odwoławcza od wyników egzaminów maturalnych – red.). Oni powiedzieli: >>dobra, w uchwałach będą takie fragmenty, które pozwolą poczekać na dziecko, które jest w arbitrażu, czyli w odwołaniu do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej od decyzji okręgowej komisji egzaminacyjnej<<" - powiedziała.


Minister poinformowała, że kwestie związane z progiem zaliczeniowym są w fazie dyskusji m.in. z CKE. - Docelowo myślimy o podniesieniu tego progu na poziomie rozszerzonym. Tylko, żeby to powiedzieć decyzja musi zapaść na początku tego roku szkolnego (...). Trzeba to powiedzieć co najmniej na dwa lata wcześniej, gdy jest produkowany sylabus (informator o egzaminie maturalnym – red.) - powiedziała Zalewska.


W tym roku zdałoby 60 proc. maturzystów


Wcześniej podała, że gdyby w tym roku na maturze był próg zdawalności na egzaminach na poziomie rozszerzonym, to egzamin dojrzałości zdałoby tylko ok. 60 proc. maturzystów (a nie 79,5 proc.), a gdyby ten próg ustalić nie na poziomie 30 proc. punktów, tylko na poziomie 50 proc. punktów, to zdałoby tylko 25 proc. abiturientów.


Obecnie maturzyści muszą przystąpić do trzech egzaminów pisemnych: z języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego. Egzaminy z tych przedmiotów są obowiązkowe na poziomie podstawowym. Chętni mogą je zdawać także na poziomie rozszerzonym.


Abiturienci muszą też obowiązkowo przystąpić do jednego egzaminu z przedmiotu do wyboru; chętni będą mogli przystąpić jeszcze do pięciu takich egzaminów. Egzaminy te zdawane są właśnie na rozszerzonym poziomie. W tej kategorii znalazły się także przedmioty, które maturzyści zdają obowiązkowo na poziomie podstawowym.


Minimum 30 proc.


Maturzyści muszą przystąpić także do dwóch obowiązkowych egzaminów ustnych: z języka polskiego i języka obcego nowożytnego.


Aby uzyskać maturę abiturient musi uzyskać minimum 30 proc. punktów z egzaminów obowiązkowych. Wynik z egzaminu z przedmiotu do wyboru - mimo, że przystąpienie do jednego takiego egzaminu jest obowiązkowe - nie ma wpływu na uzyskanie świadectwa maturalnego (nie ma progu zaliczeniowego), służy tylko przy rekrutacji na studia.

 

PAP