- Minister spraw wewnętrznych (Bernard Cazeneuve) potwierdził, że było (wówczas) 64 policjantów. Premier (Manuel Valls) - że w sumie było ich 185. Obie te liczby to kłamstwa" - ocenił Estrosi w opublikowanym w środę wywiadzie dla lokalnego dziennika "Nice-Matin".

 

Ilu było funkcjonariuszy?

 

Zdaniem byłego mera w dniu zamachu rozstawionych było w Nicei jedynie 42 policjantów z oddziałów miejskich i tylko oni przebywali w strategicznych punktach. W jego opinii dowodem na to są liczne zdjęcia. Ponadto zapewnił, że informację tę uzyskał od władz, jednak portal "Le Figaro", który go cytuje nie wyjaśnia, o jakich władzach konkretnie mówił.

 

Estrosi zwrócił także uwagę na brak na ulicach betonowych bloków, które być może mogłyby zmusić kierowcę ciężarówki do zwolnienia lub zatrzymania się. - Ustawiano je podczas Euro 2016, (które do 10 lipca odbywało się we Francji) a 14 lipca tego rozwiązania nie zastosowano ponownie - powiedział.

 

Wcześniej media informowały, że Estrosi dzień przed zamachem zwrócił się do prezydenta Francois Hollande'a o dodatkowe finansowanie policji.

 

Portal "Le Figaro", powołując się na lokalne radio France Bleu Azur, zwraca też uwagę, że samochód, którym dokonano masakry, nie miał prawa jeździć po mieście. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem prefektury pojazdy ważące powyżej 7,5 tony nie mogą wjeżdżać do miasta od godziny 22 dnia poprzedzającego dzień świąteczny.

 

Na wątek uchybień już wcześniej zwracała uwagę opozycja, zastanawiając się, w jaki sposób ciężarówka, zanim ją zatrzymano, była w stanie przejechać przez tłum 2 km.

 

Samochód ciężarowy taranował 14 lipca wieczorem ludzi zgromadzonych na promenadzie w Nicei z okazji Dnia Bastylii; zginęły 84 osoby. Pojazdem kierował 31-letni Bouhlel, Tunezyjczyk mieszkający w Nicei. Był on znany francuskiej policji z drobnych przestępstw, ale nie był obiektem zainteresowania służb antyterrorystycznych. Mężczyzna został zastrzelony przez policję. Dżihadystyczna organizacja zbrojna Państwo Islamskie poinformowała po zamachu, że Tunezyjczyk był jej członkiem.

 

PAP