Donald Trump sam przedstawił swoją żonę zebranym. Jego wejście na scenę - kiedy jego sylwetka ukazała się z początku jako cień na jasnym tle, przybierający znajome kształty w miarę zbliżania się do mównicy - uznano za majstersztyk reżyserii spektaklu, wielokrotnie powtarzany potem w playbacku.

 

Melania Trump opowiedziała najpierw o sobie - swojej drodze do Ameryki jako imigrantki ze Słowenii, karierze modelki i uzyskaniu amerykańskiego obywatelstwa, które uważa - jak powiedziała - za "największy przywilej na Ziemi".

 

Wychwalając swojego męża, Melania Trump starała się ocieplić jego wizerunek, sugerując, że mimo swego statusu miliardera i reputacji polityka pogłębiającego podziały i konflikty, jest przyjacielem biednych i kandydatem, który zjednoczy Amerykę.

 

Portretowała męża jako tego, na którego zawsze można liczyć i który poradzi sobie z problemami kraju.

 

"Donald wie, jak zwyciężać"

 

"Donald nigdy się nie podda i co najważniejsze, nigdy was nie zawiedzie. Wie, jak zwyciężać. I wie jak zapewnić, by nasz kraj był bezpieczny. (...) Nasz kraj nie realizuje w pełni swoich możliwości. Donald jest jedynym, który może to zmienić" - powiedziała.

 

Charakterystyka Trumpa jako mocnego przywódcy nie była nowością, ale Melania położyła też nacisk na rzadziej opisywaną stronę osobowości swego męża.

 

"Donald jest niezwykle lojalny i ma wielki szacunek dla swej rodziny. Chce pomyślności dla wszystkich. Potrzebujemy programów pomocy dla biednych. Donald chce reprezentować wszystkich Amerykanów. Także Żydów, Latynosów i muzułmanów" - powiedziała.

 

W swej kampanii wyborczej Trump nazwał meksykańskich imigrantów "gwałcicielami i handlarzami narkotyków”, a po fali ataków terrorystycznych wezwał do czasowego zakazu wjazdu do USA muzułmanów. Poparł też stosowanie tortur i zabijanie rodzin terrorystów, a ostatnio jego kampania posłużyła się antysemickimi symbolami w propagandowym spocie.

 

Wystąpienie Melanii Trump delegaci powitali gorącą owacją.

 

Wierna kopia

 

Problem w tym, na co zwracają uwagę amerykańscy dziennikarze, że przemówienie Melanii Trump w kilku punktach było identyczne jak to, które w 2008 roku, na konwencji Demokratów, wygłosiła Michelle Obama.

 

- Barack i ja budowaliśmy nasze życie kierując się tymi wartościami i przekazywaliśmy je następnym pokoleniom. Ponieważ chcemy, aby nasze dzieci - i wszystkie dzieci tego narodu - wiedziały, że jedynym ograniczeniem dla twoich osiągnięć są twoje marzenia i twoja chęć, aby na nie pracować - powiedziała pierwsza dama USA w 2008 r.

 

Być może przyszła pierwsza dama, Mellania Trump stwierdziła w czasie wystąpienia: "oni pokazali mi i nauczyli mnie wartości i moralności w codziennym życiu. To jest lekcja, którą przekazuję naszemu synowi, i musimy przekazać te lekcje wielu następnym pokoleniom - ponieważ chcemy, aby dzieci tego narodu wiedziały, że jedynym ograniczeniem dla twoich osiągnięć jest siła twoich marzeń i twoja chęć, aby na nie pracować".

 

Gdy podobieństwa zostały odkryte, sztab wyborczy Trumpa wydał oświadczenie. Ale nie padło w nim ani słowo o plagiacie. Jest tylko mowa o tym, że przemówienie było inspirowane życiem Melanii, jej przemyśleniami i doświadczeniem imigranckim. Bo Melania pochodzi ze Słowenii.

 

 

 

 

 

 

 

CNN, PAP