30-latek wykonywał na przełomie maja i czerwca prace remontowe w jednym z mieszkań na terenie Inowrocławia. W tym czasie okradał zleceniodawców remontu zabierając im pieniądze i biżuterię o łącznej wartości 6 tys. zł.


Po pewnym czasie, dręczące mężczyznę wyrzuty sumienia skłoniły go do napisania do pokrzywdzonych anonimowego listu z przeprosinami. Następnie, po telefonicznym kontakcie, obiecał oddać właścicielowi przelewem część skradzionej gotówki i słowa dotrzymał. Nawet to jednak nie pozwoliło jeszcze na ustalenie sprawcy.

 

Nie uniknie kary

 

- Mężczyzna faktycznie zwrócił połowę skradzionej gotówki, ale zrobił to przelewem pocztowym, w którym podał fałszywe dane nadawcy - powiedziała polsatnews.pl mł. asp. Izabela Lewicka-Woszczak z biura prasowego z Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu.  


Pokrzywdzony, mimo odzyskania części pieniędzy, w miniony wtorek o całym zdarzeniu powiadomił policję.


Policja szybko ustaliła prawdziwe nazwisko złodzieja, choć nie było to takie oczywiste, gdyż w remontowanym mieszkaniu pracowało w jednym okresie kilka ekip.  


30-letni mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut kradzieży pieniędzy i biżuterii o łącznej wartości blisko 6 tys. zł. Policjanci odzyskali jedynie część skradzionych łupów, złodziej "upłynnił" je bowiem w lombardach. Czeka go teraz kara do 5 lat więzienia.


polsatnes.pl