Początkowo kazachskie MSW podawało, że zginęło sześć osób - czterech policjantów i dwóch cywilów. Później służby bezpieczeństwa skorygowały liczbę zabitych do pięciu - trzech policjantów i dwóch cywilów.

 

Według krajowego centrum antyterrorystycznego rannych zostało siedem osób. Wcześniej kazachskie ministerstwo zdrowia przekazało, że ranni w zamachu przebywają w szpitalu, a ich stan jest "poważny".

 

Policja zatrzymała sprawcę, którego zidentyfikowała jako 26-letniego Rusłana Kulikbajewa, karanego już za przestępstwa pospolite i posiadanie broni. Służby bezpieczeństwa poinformowały, że w więzieniu Kulikbajew zbliżył się do salafitów, wyznających ultrakonserwatywną wersję islamu.

 

Porwał samochód i zaatakował

 

Kulikbajew najpierw strzelał na głównej ulicy Ałma Aty, a następnie porwał samochód, zabijając jego kierowcę. Później zaatakował komisariat policji i oddział Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego - kazachskiej służby bezpieczeństwa. Postrzelił tam funkcjonariusza i zdobył broń automatyczną. Uciekając porwał drugi samochód. Podczas zatrzymania postrzelił kolejnych policjantów - poinformował minister spraw wewnętrznych Kałmuchanbet Kasimow. Według niego Kulikbajew poprzedniej nocy zabił również kobietę.

 

Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew nazwał strzelaninę aktem terroryzmu. W związku z wydarzeniami w Ałma Acie zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa.

 

Działał w pojedynkę

 

Ministerstwo spraw wewnętrznych podało, że wcześniej błędnie podejrzewano zamachowca o posiadanie wspólnika. Okazało się jednak, że działał on w pojedynkę. Drugą osobą był sterroryzowany przez napastnika kierowca samochodu zatrzymanego przez policję.

 

"Na obszarze miasta Ałma Ata ogłoszono operację antyterrorystyczną" - zakomunikowało MSW Kazachstanu. Policja otoczyła kordonem bezpieczeństwa kilka ulic, w tym tę, na której znajduje się komisariat i siedziba służb bezpieczeństwa. Otoczyła też dworzec kolejowy. W mieście obowiązuje najwyższy, "czerwony" stopień zagrożenia terrorystycznego. Władze apelują do mieszkańców o pozostanie w domach.

Ze względów bezpieczeństwa władze nakazały zamknięcie wszystkich 15 sklepów z bronią w Ałma Acie.

 

W zeszłym miesiącu w mieście Aktobe, na północnym zachodzie Kazachstanu, sympatycy dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) napadli na sklepy i magazyn broni, zabijając siedmiu ludzi.

 

W szeregach IS walczy w Syrii i Iraku kilka tysięcy ochotników z krajów Azji Środkowej. Władze Kazachstanu od dawna ostrzegały, że mogą oni wrócić do domów i zacząć organizować zamachy w swoich krajach

 

PAP