W myśl projektu również ci, którzy zwrócą wyłudzone pieniądze i wydadzą wspólników, będą mogli liczyć na złagodzenie kary. O propozycji Ziobry napisała w poniedziałek "Rzeczpospolita".

 

- Tu nie chodzi o oszukiwanie na podatkach, tu chodzi o wykradanie pieniędzy pod pretekstem rozliczenia podatku VAT. Mamy do czynienia ze sprawcami często działającymi w grupach międzynarodowych, którzy przedstawiają dokumenty, w oparciu o które wyprowadzają pieniądze z budżetu państwa pod pretekstem zapłaconego wcześniej podatku VAT, którego w rzeczywistości nigdy nie płacili. Jednym słowem państwo polskie jest okradane przez cwaniaków, przestępców na gigantyczne pieniądze - tłumaczył minister sprawiedliwości w radiowej jedynce.

 

"Kilkadziesiąt tys. zł kary za milionowe wyłudzenia"

 

Według Ziobry "jeśli wierzyć NIK, są to kwoty sięgające 50 mld zł".

 

Minister sprawiedliwości zwrócił uwagę, że dziś za podobne przestępstwa grozi "kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny, przy milionowych wyłudzeniach".

 

- Przestępcy potrafią rachować. Z jednej strony mogą zapewnić sobie dostatnie życie, z drugiej grozi im kara grzywny, czyli żadna kara - mówił Ziobro. - To jest zachęta dla przestępców, dlatego musimy tę sytuację ograniczyć, także dlatego, że w przeciwnym wypadku może nie starczyć na zobowiązanie wyborcze - zaznaczył.

 

Jego zdaniem groźba surowej kary będzie odstraszała przestępców. - Może to nie jest tak jak w Stanach Zjednoczonych, że można pójść na 100 lat do więzienia za tego rodzaju przestępstwa, ale są to takie kary, które będą zniechęcać tych, co mają już jakieś pieniądze i stwierdzą, że lepiej nie spędzić ćwierć wieku w więzieniu, a po drugie, jeśli już wpadną, będą skłonni współpracować z wymiarem sprawiedliwości i oddać pieniądze - powiedział minister.

 

- Za to będą, mówiąc w cudzysłowie, bonusy, złagodzenia kary, a nawet odstąpienie od niej, jeśli zwrócą wszystkie środki - dodał Ziobro.

 

Szałamacha: kilka miesięcy temu zgłosiłem się do ministra z propozycją dot. sankcji za fałszowanie faktur VAT 

 

Minister finansów Paweł Szałamacha poinformował w poniedziałek na konferencji prasowej, że wystąpił kilka miesięcy temu do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z propozycją dotyczącą sankcji za fałszowanie faktur VAT.

 

- W dzisiejszym stanie prawnym jest dosyć duża dysproporcja, ponieważ za fałszowanie faktur VAT - proceder przynosi wielomilionowe dochody - najczęściej orzekaną sankcją w Polsce jest kilkusetzłotowa grzywna. Za fałszowanie pieniędzy (...) sankcja jest bardzo wysoka, dolna granica zaczyna się od 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności - wyjaśnił.

 

Dodał, że fałszowanie faktur VAT jest bardzo szkodliwe, natomiast jest "praktycznie traktowane z przymrużeniem oka".

 

Jak mówił, w trakcie konsultacji zostanie wypracowana opinia na temat do tego, jaka kara, za jaki czyn jest odpowiednia - w zależności od tego, czy działanie jest jednorazowe, czy też sprawca uczynił sobie z tego sposób na życie; czy straty budżetu sięgają kilkudziesięciu milionów zł, czy to kwestia kilkuset złotych lub kilku tysięcy.

 

"Sankcje muszą być dolegliwe, jak w Stanach Zjednoczonych"

 

- Tę sankcję należy dopasować do realnego ciężaru czynu - ocenił Szałamacha. Przyznał, że kara 25 lat więzienia to kara wysoka. - To jest projekt, który jest w trakcie uzgodnień międzyresortowych, to jest kwestia otwarta - zaznaczył. Wyjaśnił, że aby w przypadku przestępstw finansowych kary realnie odstraszały sprawców, sankcje muszą być dolegliwe, jak w Stanach Zjednoczonych. Według Szałamachy przestępca nie może mieć przekonania, że zapłaci jedynie kilkaset złotych grzywny za całą szkodę, którą wyrządził społeczeństwu i krajowi.

 

- Należy odebrać mu perspektywę cieszenia się owocami swojego działania. Po to, żeby był przekonany, że co prawda te miliony już wytransferował, uciekł z nimi na Kajmany albo Wyspy Dziewicze, ale będzie się nimi cieszyć za odpowiednio długi czas i już ten szampan tak nie będzie mu smakował, już te przyjemności życia nie będą tak przyjemne. I dlatego jest konieczność podnoszenia bezwzględnych kar więzienia - mówił minister.

 

Zaznaczył, że przestępcy kalkulują: zarabiam na oszustwie 20-25 mln zł, zapłacę 700 zł grzywny plus kilkanaście tysięcy zł za adwokata. - Rachunek jest prosty. Należy zmienić zmienne tego rachunku, podstawić za te 700 zł bardziej dolegliwą sankcję, żeby on się zastanowił; być może warto co innego robić, może moja twórcza inwencja powinna znaleźć inne ujście w gospodarce - mówił. Jak powiedział, że chodzi o to, by zamiast fałszować faktury VAT, zająć się uczciwym biznesem, np. produkcją butów, czy drukowaniem książek.

 

PAP