Kowalczyk opisała sprawę w felietonie dla portalu Sport.pl. Chciała w ten sposób zwrócić uwagę na ciemną stronę ogromnej popularności, jaką cieszą się niektórzy sportowcy. Sama narciarka ma prawie milion fanów na Facebooku.


"Doszło nawet do tego, że musiała interweniować policja. Kilka dni temu spod domu moich rodziców w Kasinie Wielkiej policja zabrała oszołoma z nożem. Oszołom ów już niejedną noc przespał na pobliskim przystanku autobusowym. Przyjeżdżał z drugiego końca Polski, gdy dowiadywał się, że mogę być z rodziną. Od kilku lat twierdzi, że broni mnie przed szatanem i że moje życie do niego należy" - napisała sportsmenka w felietonie.

 

"Bałam się go od dawna"


"Rzeczy, które wypisywał do mnie na Facebooku, nie nadają się do publikacji. Bałam się go od dawna. Bo nikogo nie boję się tak bardzo, jak fanatyków. Nie wiem, czy ingerencja policji coś w sprawie tego natręta zmieni. Choć mam nadzieję" - dodała.

 

Zatrzymany przez policję mężczyzna trafił na komendę. Funkcjonariusze, podejrzewający u niego chorobę psychiczną, wezwali pogotowie ratunkowe. Karetka przewiozła 28-latka z Mazowsza do szpitala psychiatrycznego w Krakowie. Policjanci znaleźli u mężczyzny niewielki nóż.

 

Kowalczyk jest jedną z najpopularniejszych polskich sportsmenek. W swoim dorobku ma między innymi pięć medali olimpijskich (dwa złote, jeden srebrny i dwa brązowe) oraz osiem medali mistrzostw świata (dwa złote, trzy srebrne i trzy brązowe).