- Moim zdaniem musimy zakończyć proces rozszerzania Wspólnoty - oświadczył polityk w rozmowie z niemieckim dziennikiem.

 

Juppe, były premier Francji i jeden z głównych kandydatów w prawyborach w prawicowej partii Republikanie, uważa, że "dla Turcji nie ma miejsca w Unii Europejskiej". Jego zdaniem "Turcja nie jest powołana do tego, by któregoś dnia należeć do Unii. (...) Unia jest bardzo osłabiona; to zbyt duże ryzyko, by wcielać (do niej) teraz państwo mające taką wagę jak Turcja".

 

- To samo z krajami bałkańskimi; mając na uwadze obecne osłabienie UE, lepiej byłoby wstrzymać proces akcesyjny. Nie możemy dobudowywać nowego piętra do domu, którego fundamenty stały się kruche - zauważył Juppe.

 

Zamach stanu w Turcji

 

W nocy z piątku na sobotę w Turcji, która ubiega się o członkostwo w UE, przeprowadzono próbę wojskowego zamachu stanu, w wyniku której zginęło ponad 290 osób, a ok. 1440 zostało rannych. W następstwie wydarzeń zatrzymano w Turcji już około 6 tys. osób, w tym ok. 3 tys. sędziów i prokuratorów oraz 36 generałów.

 

Jak zaznacza AFP, negocjacje akcesyjne Turcja prowadzi z Brukselą od 2005 roku. Z kolei dwa kraje bałkańskie, Słowenia i Chorwacja, już należą do Wspólnoty. O wejście do Unii ubiegają się: Albania, Bośnia i Hercegowina, Kosowo, Macedonia, Czarnogóra i Serbia.

 

PAP