Światowa Agencja Antydopingowa zleciła przygotowanie dokumentu niezależnemu prawnikowi Richardowi McLarenowi. Swoje ustalenia Kanadyjczyk przedstawił w ponad stustronnicowym dokumencie, który opublikowano w poniedziałkowe popołudnie. Na końcu raportu znalazło się krótkie podsumowanie.

 

Doping pod państwowym nadzorem

 

"Moskiewskie laboratorium, którego działania nadzorowało państwo, ochraniało rosyjskich sportowców na dopingu; laboratorium w Soczi opracowało jedyny w swoim rodzaju sposób podmieniania próbek, dzięki czemu sportowcy na dopingu mogli uczestniczyć w igrzyskach olimpijskich; Ministerstwo Sportu narzucało, kontrolowało i nadzorowało wszelkie działania związane z manipulacją wynikami testów antydopingowych sportowców lub podmienianiem próbek, przy czynnym udziale Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), organizacji opiekującej się reprezentantami Rosji w zawodach (CSP) i laboratoriów w Moskwie i Soczi" - napisano.

 

Wykluczyć Rosjan z igrzysk we wszystkich dyscyplinach

 

Pojawiło się wiele głosów, w tym m.in. ze strony agencji antydopingowych USA, Kanady i Niemiec, o wykluczenie z sierpniowych igrzysk reprezentantów Rosji we wszystkich dyscyplinach. Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) Thomas Bach już wcześniej zapowiedział jednak, że nie zamierza popierać karania wszystkich za błędy niektórych.

 

- MKOl musi znaleźć właściwą równowagę pomiędzy odpowiedzialnością zbiorową a prawami jednostki. To oczywiste, że nie można karać badmintonisty za manipulacje jakiegoś działacza czy dyrektora laboratorium. Nikt, kto nie był w to zamieszany, nie może odpowiadać za złe zachowanie innych - podkreślił Niemiec jeszcze przed publikacją raportu.

 

Bach podkreślił jednak, że tej sytuacji nie można bagatelizować.

 

"Ustalenia raportu ukazały szokujący i bezprecedensowy atak na uczciwość i zaufanie w sporcie i na igrzyskach olimpijskich. MKOl nie zawaha się przed zastosowaniem najcięższych możliwych kar w stosunku do zamieszanych osób lub organizacji" - zaznaczył.

 

Moskwa z zadowoleniem: nie było wniosku o ukaranie

 

Komitet Wykonawczy MKOl we wtorek ma podjąć pierwsze decyzje dotyczące kar dla rosyjskich olimpijczyków.

 

McLaren, pytany o możliwe konsekwencje ustaleń, uciął: - Moim zadaniem było przeprowadzenie śledztwa i sporządzenie raportu, a nie wydawanie rekomendacji.

 

Strona rosyjska odrzuciła zasadność oskarżeń zawartych w raporcie McLarena. Przewodniczący tamtejszego Komitetu Olimpijskiego Aleksander Żukow wyraził w rozmowie z agencją TASS "zadowolenie", że autorzy raportu nie zwrócili się do MKOl z wnioskiem o kary.

 

Także dwukrotny mistrz olimpijski w jeździe figurowej Jewgienij Pluszczenko, który w Soczi wywalczył złoty medal w drużynie, zapewnił, że nigdy nie złamał przepisów antydopingowych.

 

Raport niezależnego eksperta

 

Treść raportu została streszczona podczas konferencji prasowej w Toronto. McLaren był także członkiem niezależnej od WADA komisji, która w ubiegłym roku sporządziła analizę procederu dopingowego i korupcyjnego w Rosji, co doprowadziło do wykluczenia członków "Sbornej" ze wszystkich zawodów lekkoatletycznych pod egidą Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF), w tym także igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

 

Opublikowany w poniedziałek raport powstał po tym, jak były dyrektor laboratorium antydopingowego w Moskwie Grigorij Rodczenkow powiedziała na łamach "New York Times", że dziesiątki rosyjskich sportowców zażywało niedozwolone środki w Soczi za przyzwoleniem krajowych władz sportu.

 

PAP