- To wydarzenie skonsolidowało jego zwolenników, którzy i tak murem stali za nim. Jeśli chodzi o przeciwników - to tez odbiera ich argumenty z rak. Partie opozycyjne wyraźnie potępiły ten zamach stanu - ocenił Zasztowt. Dodał, że Erdogan będzie teraz jeszcze szybciej dążył do przejścia na system prezydencki.

 

Oskarżenie Gulena "nie dziwi"

 

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan oskarżył w niedzielę przebywającego na emigracji w USA imama Fethullah Gulen o to, że stoi za próbą zamachu stanu w Turcji.

 

- Nie dziwi, że Erdogan oskarża Gulena. On i jego zwolennicy są wrogiem numer jeden dla prezydenta. To charyzmatyczny kaznodzieja, człowiek, który stworzył gigantyczny ruch z określoną ideologią, która łączy turecki nacjonalizm z przywiązaniem do islamu - wyjaśnił analityk. Jego zdaniem jednak organizacja ta "nie jest scentralizowana i zarządzana odgórnie, dlatego ciężko wyobrazić sobie, że on mógł pociągać za sznurki."

 

"Pełzająca islamizacja kraju"

 

- To co się dzieje w Turcji od 2002 roku niektórzy określają jako pełzającą islamizację kraju. Turcja nie stała się teokracją, nadal jest demokratycznym państwem świeckim, ale pewne elementy tej świeckości są demontowane przez rządzącą partię. To budzi sprzeciw środowisk świeckich, zwłaszcza wojskowych. Stąd koncepcja odsunięcia Erdogana od władzy - ocenił analityk.

 

Dodał, że to, iż do puczu doszło akurat teraz jest zaskakujące. - Wydawało się, że Erdogan ma pełną kontrolę nad armią. Nikt tego nie przewidywał - podsumował.

 

Polsat News