Obława augustowska nazywana jest małym lub podlaskim Katyniem. Bez wieści, w lipcu 1945 r., na Suwalszczyźnie zaginęło około 600 osób. Zginęły z rąk sowietów, pomagali im funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa i milicji. Wiadomo, że nie żyją, ale nie wiadomo, gdzie są ich groby. Ustalenie miejsc pochówku to najważniejsze zadanie w prowadzonym przez Instytut Pamięci Narodowej śledztwie.

 

W niedzielnych uroczystościach przy krzyżu-pomniku, nazywanym też "gibiańską golgotą" uczestniczyły m.in. rodziny ofiar, a także ich przedstawiciel ks. Stanisław Wysocki, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, wicepremiera Piotra Glińskiego, wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, przedstawiciele IPN, poczty sztandarowe, kombatanci, a także mieszkańcy pobliskich miejscowości.

Podczas uroczystości został odczytany list prezydenta oraz wicepremiera Glińskiego.

 

"Największa powojenna zbrodnia komunistyczna na ziemiach polskich"

 

Duda w swoim liście podkreślił, że obława augustowska jest "jednym z najtragiczniejszych momentów naszej historii". Napisał też, że ofiary tej zbrodni skazane zostały na śmierć "w niesławie" oraz na drugą śmierć - zapomnienie. Ale - jak podkreślił prezydent Duda w swoim liście - dzięki wspólnocie narodu pamięć o nich została zachowana.

 

O pamięci i prawdzie jako dwóch najważniejszych słowach napisał też w swoim liście wicepremier Gliński. W jego ocenie pamięć o ofiarach "została zachowana i przekazana", natomiast wciąż nie znamy całej prawdy o tych zdarzeniach. Wyraził też nadzieję, że tak jak wróciła pamięć o żołnierzach wyklętych i ich groby są wciąż odkrywane, tak samo odnalezione zostanie miejsce pochówku ofiar obławy augustowskiej.

 

"Jednakże, żeby cała prawda wyszła na jaw, niezbędne jest silne państwo. Takie państwo, które wykorzysta wszystkie narzędzia, także polityki zagranicznej, do tego, żeby prawda o obławie augustowskiej została poznana, żeby sowieckie kłamstwa i niedomówienia zostały wyjaśnione" - napisał Gliński.

 

Słaba współpraca z Białorusią?

 

Dyrektor białostockiego oddziału IPN Barbara Bojaryn-Kazberuk zaapelowała o wspólny apel do władz Białorusi - o to, by pozwolili sprawdzić, czy to na terenie tego państwa znajdują się groby ofiar. W czerwcu strona białoruska odmówiła pomocy prawnej w śledztwie w sprawie obławy. IPN chciałby przeprowadzić na Białorusi prace archeologiczne we wskazanym miejscu. Mówiła, że jest to miejsce "prawdopodobne, hipotetyczne", ale - jak dodała - "to miejsce daje nadzieję". - Musimy zrobić wszystko, żeby do tego miejsca dotrzeć i sprawdzić, czy szczątki ofiar rzeczywiście tam są - powiedziała Bojaryn-Kazberuk.

 

- Kilka dni temu apelowałam w Białymstoku do władz Białorusi z wielką prośbą, żeby pozwolili nam tam wejść. Ale mój głos nie będzie ani ważny, ani istotny, ani nie będzie słyszany, jeżeli będzie głosem pojedynczym. Żeby ten głos był słyszany, on musi być silny, żeby był silny, musimy to zrobić razem - podkreśliła.

 

Śledztwo w sprawie obławy prowadzi od lat białostocki oddział IPN. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu, zginęło ok. 600 osób zatrzymanych w powiatach: augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego "Smiersz" III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej, przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego.

 

Od kilkudziesięciu lat o wyjaśnienie zbrodni zabiegają również Obywatelski Komitet Poszukiwań Ofiar Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w lipcu 1945 r. oraz Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, wielu historyków.

 

Rosja ujawnia dokumenty

 

W lutym 2016 r. IPN odnalazł na internetowym portalu z materiałami z archiwów ministerstwa obrony Rosji kilka tysięcy stron sowieckich dokumentów o przebiegu obławy. To najnowszy materiał, który może posłużyć do wyjaśnienia zbrodni. Trwa tłumaczenie tych dokumentów. IPN zapowiadał wcześniej, że gdy tłumaczenie będzie gotowe, będzie skierowana do Rosji prośba o nadesłanie oryginałów tych dokumentów. W poprzednich latach strona rosyjska konsekwentnie odmawiała pomocy prawnej w śledztwie dotyczącym obławy.

 

W śledztwie jest mowa obecnie o 592 ofiarach, ale w świetle najnowszych dokumentów można przypuszczać, że zamordowanych może być więcej. Główny cel śledztwa to ustalenie liczby ofiar i odnalezienie miejsca lub miejsc ich pochówku.

 

PAP