Do wypadku doszło w sobotę około godz. 20:00 przy ulicy Sikorskiego w Karpaczu. Według policji kierujący oplem najprawdopodobniej stracił panowanie nad pojazdem, po czym przejechał kobietę idącą poboczem.  

 

- 68-latka doznała poważnych obrażeń. Ze zmiażdżonymi nogami została przetransportowana śmigłowcem do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - powiedziała Polsat News podinsp. Małgorzata Gorzelak z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze.

 

Kierowcą 23-latek

 

Obecny na miejscu reporter Polsat News Bartosz Nowak wyjaśnił, że policji po zabezpieczeniu materiału dowodowego i przesłuchaniu świadków, udało się ustalić, że za kierownicą samochodu osobowego prawdopodobnie siedział 23-letni mieszkaniec Ścięgien.

 

- Policjanci przez wiele godzin zabezpieczali ślady, które kierowca pozostawił po sobie na miejscu zdarzenia - powiedział Nowak. Dodał, że mężczyzna tuż przed ucieczką wyszedł z auta i rozmawiał z przechodniami. Dopiero po kilku minutach ruszył na piechotę w stronę lasu.

 

W akcji psy tropiące

 

W akcji poszukiwawczej, która trwa od sobotniego wieczoru, biorą udział psy tropiące. Dziś włączyła się do niej jeszcze Ochotnicza Straż Pożarna w Karpaczu. Strażacy starannie przeszukują okolice miejsca wypadku, a  także pobliskie zarośla.

 

Policja prosi o pomoc w odnalezieniu sprawcy zdarzenia. Na swojej stronie internetowej opublikowała jego wizerunek. 23-letni mieszkaniec powiatu jeleniogórskiego ma około 20-25 lat, 170 cm wzrostu, ciemne włosy i jest szczupłej budowy ciała.  W chwili zdarzenia ubrany był w białe adidasy, ciemne spodenki, jasną koszulkę.

 

Za spowodowanie wypadku, ucieczkę z miejsca zdarzania i nieudzielenie pomocy poszkodowanej, grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

 

polsatnews.pl