W pierwszym secie Brazylijczycy totalnie nie radzili sobie. Serbowie w drugiej części partii odskoczyli na parę punktów i zachowali zimną krew do końca. Ich głównym atutem była zagrywka, którą nie tylko odrzucili rywali od siatki, ale także zdobyli nią bezpośrednio cztery punkty. Ostatecznie zwyciężyli 25:22.

 

Kolejna partia to w dużej mierze powtórka poprzedniej. Bałkańska ekipa prowadzona przez niegdyś znakomitego rozgrywającego Nikolę Grbica objęła szybko prowadzenie 12:9. To nie była jednak łatwa wygrana, choć znowu do 22. „Canarinhos” potrafili się podnieść i doprowadzić do remisu 14:14. Mocno się do tego przyczynił Wallace De Souza, który robił co mógł, ale koledzy popełniali mnóstwo błędów własnych i on jeden nie zdołał pociągnąć gry.

 

W trzecim secie Serbowie nie musieli nic zmieniać. Choć w końcówce wicemistrzowie świata doszli jeszcze rywali na 19:21, to i tak ostatecznie nie zrobili im krzywdy. Trzecią partię wygrali do 21, a najwięcej punktów w zwycięskiej ekipie zdobył Marko Ivovic - 16.

 

Pierwszy raz w historii

 

Serbowie jeszcze nigdy w historii nie wygrali Ligi Światowej, choć był to ich szósty finał (licząc także występy pod flagą Serbii i Czarnogóry). Bałkańska ekipa jako jedyna z uczestników turnieju finałowego nie wystąpi w rozpoczynających się za trzy tygodnie igrzyskach. Grbic mógł zatem przygotować szczyt formy właśnie na zawody w Krakowie.

 

Brazylijczycy są z kolei rekordzistami pod względem triumfów w tym prestiżowym cyklu. Na najwyższym stopniu podium stawali dziewięciokrotnie.

 

Turniej finałowy po raz czwarty odbył się w Polsce. Wcześniej dwa razy gościł w Katowicach (2001, 2007), a pięć lat temu w Gdańsku.

Obecna edycja była jednak najbardziej smutna. W żadnym dniu nie udało się nawet w połowie zapełnić trybun. Nie było także sukcesu sportowego, bo Polacy odpadli już po fazie grupowej. Najpierw wprawdzie wygrali z Francją 3:2, ale ulegli Serbii 1:3 i rozjechali się do domów.

 

Zwycięzca obecnej edycji otrzyma czek w wysokości miliona dolarów.

 

PAP