- Myślę, że nasz rząd podejmie dyskusję z opozycją (na temat kary śmierci) i decyzja zostanie bez wątpienia podjęta - dodał Erdogan.- W demokracji decyzją jest to, czego chce naród. Nie możemy zbytnio jej opóźniać, bowiem ci, którzy przeprowadzają zamach stanu, muszą za to zapłacić - dodał prezydent.

 

Kara śmierci została w Turcji zniesiona w 2004 roku, co umożliwiło rok później rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. W praktyce żaden wyrok śmierci nie był w tym kraju wykonany od 1984 roku.

 

Wielu zabitych i rannych

 

Dziesiątki tysięcy Turków wyszły na ulice już w nocy z piątku na sobotę, doszło do starć z udziałem żołnierzy biorących udział w puczu.

 

W jego następstwie zatrzymano w Turcji już około 6 tys. osób, w tym wielu generałów. Erdogan zapowiedział w niedzielę dalsze oczyszczanie wszystkich instytucji państwowych z "wirusa" odpowiedzialnego za piątkową próbę przewrotu.

 

Według tureckiego MSZ liczba ofiar śmiertelnych zamachu stanu wzrosła do ponad 290, przy czym ponad setka zabitych to puczyści; ponad 1400 osób zostało rannych.

 

Odpowiedzialnością za próbę puczu tureckie władze obciążają mieszkającego w USA opozycyjnego kaznodzieję muzułmańskiego Fethullaha Gulena, który odrzuca te oskarżenia.

 

PAP