Dla beniaminka z Płocka to pierwszy mecz po 9 latach w ekstraklasie. Przed meczem trener Marcin Kaczmarek zapewniał, że ma dobrze rozpracowaną drużynę gości i tylko od piłkarzy zależy, czy zdołają nawiązać równą walkę z zespołem, który ma zamiar walczyć o tytuł mistrza Polski.

 

Pierwszy kwadrans spotkania to sprawdzanie, na ile można sobie pozwolić i walka o każdy metr boiska. Z tej rozgrywki zwycięsko wyszli goście - w 15. minucie głową uderzył tuż przy słupku Paixao. Gospodarze odpowiedzieli w 23 min. Rzut wolny wykonał Dominik Furman, a piłka poszybowała wprost do Przemysława Szymińskiego, który umieścił ją w bramce.

 

Bramkarze musieli się wykazać

 

Do końca pierwszej połowy więcej okazji do zdobycia goli mieli gospodarze, ale najlepszą obroną popisał się w 39. min bramkarz Seweryn Kiełpin, który odbił strzał głową Paixao. Tuż przed przerwą, Cezary Stefańczyk podał do Arkadiusza Recy, ten źle przyjął piłkę i posłał ją obok słupka.

 

Szansę na podwyższenie wyniku tuż po rozpoczęciu drugiej połowy miał w 47. min Arkadiusz Reca, który pokonał z piłką przy nodze całe boisko i mocno zagroził bramce Lechitów.

 

Od tego momentu to goście zaczęli dominować na boisku i raz za razem atakowali bramkę Kiełpina.

 

Ręka Wawrzyniaka

 

Wisła groźnie zaatakowała po dwóch kwadransach drugiej połowy. Jej akcję ręką przerwał Jakub Wawrzyniak. Sędzia podyktował rzut karny, który pięknym technicznym strzałem zamienił w gola Dominik Furman.

 

To wyraźnie dodało pewności siebie drużynie gospodarzy, która wyszła ze swojej połowy i zaczęła atakować na polu karnym przyjezdnych. Mimo kilku akcji, wynik się już nie zmienił.

 

PAP