Właściciel labradora, który zabrał swojego umierającego przyjaciela w podróż dookoła USA przyznaje, że "biorąc sobie jakiekolwiek zwierzę, powinniśmy czuć się w obowiązku opiekowania się nim od początku do samego końca".

 

- Bycie z nimi kiedy odchodzą, jest największym darem jaki możemy im ofiarować - powiedział stacji CNN Kugler.

 

 

- Czuję, że to jest teraz mój cel. Rozdziałem w moim życiu jest w tej chwili podróżowanie z Bellą - dodał.

 

W pierwszej kolejności para podróżników pojawiła się w listopadzie ubiegłego roku w Chicago. Następnie byli m.in. nad wodospadem Niagara, w górach Adirondack w Nowym Jorku oraz nad Ohio's Lake Erie.

 

 

Bella żyje już znacznie dłużej, niż początkowo zakładali to lekarze.

 

- Kochajmy się za to kim jesteśmy i tak długo jak jest to możliwe - zaapelował Kugler.

 

 

Chociaż od amputacji minęło już 14 miesięcy, pies wciąż ma się na tyle dobrze, że jest w stanie kontynuować wycieczkę.

 

 

Kiedy Robert wrócił razem z Bellą do Nebraski i zorientował się, że weterynarze mylili się co do stanu zdrowia  psa, postanowił, że ich podróż nie powinna się jeszcze kończyć.

 

Kiedy tylko nadarzyła się okazja, znowu wyruszyli w trasę. Relację z ich podróży zamieszcza w mediach społecznościowych.

 

 

polsatnews.pl, Facebook.com/Robert Kugler, CNN