Sztab Trumpa ogłosił wcześniej, że oficjalnie przedstawi on kandydata na swojego zastępcę w piątek rano czasu USA, ale prawicowy portal Drudgereport, magazyn Politico i telewizja CNN, a za nimi inne media, doniosły w czwartek, że niemal na pewno będzie nim Pence.

 

Konserwatysta w sprawach społeczno-kulturowych

 

Mike Pence przez 10 lat zasiadał w Izbie Reprezentantów Kongresu USA, a od 2013 roku jest gubernatorem Indiany. Uchodzi za ultrakonserwatystę, zwłaszcza w sprawach społeczno-kulturowych, jak aborcja czy prawa gejów. Jego wybór może zatem poprawić reputację Trumpa w tych kręgach.

 

W prawyborach Pence popierał ultraprawicowego senatora z Teksasu, Teda Cruza, głównego rywala Trumpa do nominacji prezydenckiej.

 

Nowojorski miliarder zyskał wprawdzie w prawyborach poparcie wielu wyborców ze środowisk religijnej prawicy, ale część konserwatystów nie ufa mu, gdyż poprzednio popierał prawo kobiet do aborcji i wyrażał liberalne opinie w innych kwestiach. Sam był też trzykrotnie żonaty.

 

Trump obiecuje poza tym pozostawienie w nienaruszonym stanie federalnych funduszy: emerytalnego (Social Security) i ubezpieczeń zdrowotnych dla emerytów (Medicare), oraz zapowiada radykalną rewizję układów o wolnym handlu, co nie podoba się większości Republikanów.

 

Mówiono również o Gingrichu i Christiem

 

W ostatnich dniach za najpoważniejszych kandydatów do stanowiska wiceprezydenta na wyborczej "krótkiej liście" Trumpa uważani byli - oprócz Pence'a - były przewodniczący Izby Reprezentantów Newt Gingrich i gubernator New Jersey Chris Christie.

 

Obaj należą do wąskiego grona republikańskich polityków, którzy wcześnie poparli Trumpa - w okresie, gdy niemal wszyscy członkowie partyjnego establishmentu zwalczali jego kandydaturę.

 

PAP